27 kwietnia 2016

"Walczę i zwyciężę" Rozdział 7 (3)

— Widzę, że jesteś zajęty... 
— Co ty tu robisz, Catia? — zapytał mocno zaskoczony.
Lys drgnęła. Choć nadal przebywała w kuchni i nie widziała, kim jest gość Colina, domyśliła się, że właśnie o tej kobiecie przed chwilą rozmawiali. 
— Wiem już o wszystkim... — wyrzuciła, po czym oparła się plecami o futrynę drzwi.
— O czym ty mówisz?
— Podobno odsunąłeś się ode mnie ze względu na nową znajomość... Uważałam cię za strasznego sukinsyna, ale nie wzięłam pod uwagę jednej kwestii... Ty taki nie jesteś, Colin. Ty byś nie zostawił przyjaciółki na rzecz kobiety, ty byś to pogodził. I wtedy zaczęłam się zastanawiać, o co tak naprawdę ci chodzi...
— Catia, ja już ci wszystko powiedziałem... — odparł, siląc się na znudzony ton.
— Nie, nie wszystko. Nie powiedziałeś mi, w jakie gówno wpadłeś.
— Nie rozumiem — udał. Wyczuła to.
— Rozumiesz.
— Już ci powiedzia...
— Przestań kłamać, Colin — przerwała. — Wiem o Marcu!
Mężczyzna momentalnie uniósł głowę, po czym zaczął niespokojnie wodzić wzrokiem po zmęczonej twarzy Morgan. Nie potrzebowała słownego potwierdzenia, by wiedzieć, że trafiła w sedno. Oczy i zachowanie Colina mówiły same za siebie. Nie potrafił ukryć rosnących emocji.
— Nie wiem, jak ciebie, ale mnie to wszystko przerosło. Wyjeżdżam — kontynuowała Morgan. — Jutro idę do komendanta po urlop, a jeśli się nie zgodzi, to rezygnuję z pracy. Przyszłam się pożegnać, Colin...
Teraz i on oparł się o drzwi. W tamtej chwili bardzo chciał opowiedzieć Catherinie o wszystkim, wyjaśnić, dlaczego zachowywał się w taki sposób, przekonać by została, albo wyjechała — ale z nim — a mimo to nie potrafił wydusić z siebie ani słowa. Toczył wewnętrzne wojny, o to, co powinien zrobić, ale mętlik w jego głowie zduszał wszelakie chęci na rozwiązanie sporu. On — wiecznie rozgadany Colin Bonnet — nie potrafił się odezwać.
— Nie będę ci już przeszkadzać. Chcę tylko, żebyś wiedział, że wylatuję jutro w nocy do Argentyny i... kupiłam trzy bilety. Nie musimy wynająć pokoju w tym samym hotelu, nie musimy się nawet zatrzymać w tym samym mieście. Możesz dokupić bilet swojej kobiecie, o ile w ogóle istnieje, ale mam nadzieję, że przyjdziesz jutro na lotnisko. Musimy się od tego uwolnić. Nie chcę, żeby coś ci się stało.
Odwróciła się, po czym pośpiesznie zbiegła ze schodów. Czuła, że się tu dusi. Musiała zniknąć, uciec, przestać niepotrzebnie przeciągać to, co nieuniknione, bo z każdą chwilą bolało coraz bardziej. Nienawidziła pożegnań i nienawidziła przegrywać.
Natomiast Colin cały czas wpatrywał się bez ruchu w zamknięte drzwi. Z letargu nie wyprowadził go nawet dźwięk obcasów Lys. Ciężko oddychał, mocno zaciskał pięści i czuł, że zaczyna ogarniać go coraz większy szał. Wypuścił ją, pozwolił odejść — może na zawsze — i nawet nie spróbował zatrzymać. Nie odezwał się, nie przeprosił. Rozstali się bez wyjaśnień.
W tej sytuacji wybawieniem okazała się brunetka. Ona doskonale wiedziała, co powinien zrobić Colin. Ubrała kurtkę, po czym zbliżyła się do porucznika. Położyła mu ręce na nagiej klatce piersiowej i uśmiechnęła lekko.
— Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi, ale leć za nią.
Nadal stał bez ruchu, kompletnie oszołomiony.
— Nie mogę, to nasz wieczór... — wydusił w końcu, lecz nie był w tym przekonujący.
— Gdyby to Dan stanął teraz przed moimi drzwiami, na pewno kazałabym ci wyjść. Są ludzie ważni i ważniejsi.
— Dan? — zapytał. — Tak miał na imię twój żołnierz?
— Tak. Biegnij za nią i powiedz wszystko to, co powiedziałeś mi. Zanim będzie za późno.

*

Dogonił ją, złapał za rękę i odwrócił w swoją stronę. Przez moment po prostu na siebie patrzyli, jakby w ten niemy sposób chcieli przekazać wszystkie swoje emocje.
Mokli.
Strugi zimnego deszczu spływały im po włosach, twarzach i ubraniach, a oni mimo to nadal stali w tym samym miejscu, jakby nie widzieli się od lat. Catherina uświadomiła sobie, że przez te kilka dni niesamowicie tęskniła za obecnością Colina; za jego uśmiechem i zwykłym byciem obok. Nie raz już wykrzyczała w myślach, że go nienawidzi, ale w głębi duszy nie potrafiła tego zrobić. Nadal był jej przyjacielem, nadal chciała przebywać w jego towarzystwie i nadal bała się go stracić.
— Chodź... — szepnął w końcu do Catheriny i delikatnie pociągnął w kierunku swojego bloku.
Gdy przekroczyła próg mieszkania, w radiu leciała właśnie jakaś wesoła, klubowa muzyka, która zupełnie nie pasowała do nastroju chwili. Drażniła Morgan, więc zmieniała stacje, dopóki nie trafiła na piosenkę, którą była w stanie zaakceptować. Nie zauważyła, że od dłuższego czasu Colin dokładnie ją obserwował — jakby nie do końca wierzył, że Catherina naprawdę jest teraz w jego mieszkaniu. W dodatku w wilgotnej koszulce i z mokrymi włosami, które przypominały mu o ich spacerach podczas deszczu i późniejszym paradowaniu po mieszkaniu w samej bieliźnie; o wygłupach, szaleństwach, które kompletnie nie pasowały do dwójki poważnych funkcjonariuszy. Tęsknił za tym. 
Odwróciła się. Jeszcze przez moment patrzył na nią, nie wiedząc, co powiedzieć. Potem wręczył jej ręcznik i swoją najlepszą koszulkę, by nie siedziała w mokrych ubraniach. Przyjęła to z dużym zaskoczeniem.
— Drinka? — zapytał, po czym odwrócił się, by mogła się spokojnie przebrać.
Choć widywał ją już nago nie raz, teraz nie miał do tego prawa. 
— Poproszę — rzuciła.
Usłyszał, że odpina guziki w koszuli, którą przyniósł i z trudem opanował chęć spojrzenia na jej ciało. Świadomość, że stoi teraz za nim bez bluzki, z mokrymi włosami, opadającymi na piersi i kropelkami deszczu na drżących ramionach, sprawiała, że krew zaczęła odpływać mu tam, gdzie nie powinna. Czym prędzej wyszedł z pomieszczenia, żeby jakoś się uspokoić. Gdy wrócił z dwoma szklankami, Catherina siedziała na kanapie z ręcznikiem na głowie i w jego koszuli. Wyglądała cudownie.
Potem utkwił wzrok na podłodze, nie chcąc, by zobaczyła, jak wiele emocji w nim wywołuje, takim zwykłym byciem obok.
— O co chodzi z Marcem? — zaczęła rozmowę.
— Mówiłaś, że wiesz... — zdziwił się.
— Wiem, ale nie znam wszystkich szczegółów.
— Więc ja nie powinienem ci ich zdradzać.
— Zrozum, Colin, że ja już tego nie wykorzystam. Domyśliłam się, że chciałeś mnie chronić, ale już nie musisz, sama się od tego usuwam. Chcę po prostu wiedzieć, co przede mną ukrywałeś. Chcę wyjaśnić z tobą wszystkie niedomówienia, bo... kurwa, zależy mi na tobie! Nie chcę wyjeżdżać, mając jakieś niedokończone sprawy. Męczy mnie ta sytuacja między nami...
Westchnął głośno, po czym przesunął ręką po włosach. On też miał już dość i uważał, że Morgan zasługiwała na szczerość. Miał tylko nadzieję, że skoro Catherina usuwa się od śledztwa, to nic nie będzie jej zagrażać. 
— Gdy mieszkałem w Nowym Jorku, Marc zaczął zajmować się sprawą kilku gości, którzy w niewyjaśnionych okolicznościach wyszli z więzienia. Podejrzewał, że ma to związek z jakąś korupcją, albo wewnętrznymi problemami tej jednostki. Miał potem problemy u komendanta, kazali mu przestać szperać, ale on był ciekawski i piekielnie ambitny, więc nie zamierzał się tym przejmować. Kiedyś przy wódce opowiedział mi, czego się dowiedział. Podobno różni ludzie wychodzili z różnych więzień na całym świecie. Trafił na ślad jakiegoś gościa z Los Angeles, Limy i kilku z Europy. Przez pewien czas mu pomagałem, potem zaczęły się cięcia w departamencie, więc wróciłem do Silent Glade, o czym zresztą doskonale wiesz.
— Nigdy nie wspominałeś mi o tej sprawie...
— A po co miałem ci wspominać? Sam niewiele wiedziałem. Tutaj zaangażowałem się w odnawianie kontaktów z tobą, w nowe śledztwa i zapomniałem. Tym bardziej że Marc powiedział mi kiedyś przez telefon, że odpuścił i rzucił to śledztwo. Zaczął być coraz dziwniejszy. Momentami w ogóle nie mogłem się z nim porozumieć, potem to samobójstwo... Nie wierzyłem, że mógłby zabić się z własnej woli, ale dowody nie pozostawiały złudzeń. Nie drążyłem, starałem się jakoś z tym pogodzić. Dziwiło mnie tylko to, że jego żona wspomniała o jakimś Chevrolecie Suburban, który podobno bez przerwy stał na ich osiedlu i ewidentnie obserwował Marca. Bez przerwy o tym myślałem. Był nawet czas, że gdy widziałem te samochody na ulicy, to się za nimi odwracałem. Gdy usłyszałem, że na Forest Hill też występował Chevrolet Suburban, wzdrygnęło mną, ale nie zamierzałem się nad tym zastanawiać. Przecież takich aut jeździ po drogach tysiące.
— Do pewnego czasu nic nie podejrzewałem. Dopiero potem gdy zacząłem grzebać głębiej, gdy pojawił się Rain, a potem to jego samobójstwo, wszystko skojarzyłem.
— To znaczy co?
— Kimkolwiek oni są, znają mnie i wiedzą o moim powiązaniu z Marcem — wyjawił, po czym z nerwów ponownie zanurzył usta w alkoholu. Catherina wyglądała na coraz bardziej zaciekawioną i przerażoną jednocześnie. — Gdy zobaczyłem Raina z pętlą na szyi, coś mi nie pasowało. Zacząłem myśleć, kombinować, łączyć wątki... Wielu ludzi, wielu mężczyzn, każdego dnia wiesza się we własnym domu, więc nie powinienem się dziwić, ale... miałem takie cholerne przeczucie, że to nie jest takie oczywiste, na jakie wygląda. Marc się powiesił, Albert się powiesił, tam Chevrolet, tu Chevrolet... Zacząłem to jakoś łączyć. Wróciłem do sprawy Marca, przypomniałem sobie wszystkie szczegóły i zrozumiałem, że Albert Rain był wiadomością dla mnie...
Catherina drgnęła.
— O czym ty mówisz?
— Oni go powiesili tylko po to, żeby pokazać mi, że mnie znają... On nie musiał zginąć. Nie obawiali się, że coś nam wygada, że wyda ich i tak dalej. Wieszając go na tej linie, chodziło im tylko o to, żeby przekazać mi ukrytą wiadomość. Chcieli, żebym się domyślił, że to wszystko dotyczy jednej sprawy, że wiedzą, kim jestem i że byłem związany z Marcem. Chcieli, żebym się ich bał i uważał na to, co robię. Gdy pewnego dnia wróciłem do domu, na stole w kuchni leżał list.
Catherina drgnęła. Ogarnął ją autentyczny strach.
— Napisali w nim, że tylko ode mnie zależy, jak długo będę żył. I że jeden nieostrożny ruch sprawi, że ja też wyląduję pod sufitem. Weszli do mojego domu pod moją nieobecność, zostawili list, a ja wchodząc do domu, nawet nie zorientowałem się, że ktoś w nim był. Ja, porucznik wydziału zabójstw.... — prychnął.  Jak zobaczyłem to Camaro na parkingu, wpadłem w szał. Chciałem ich złapać, chciałem, żeby to wszystko się wreszcie skończyło. Miałem nadzieję, że zdołam ich jeszcze przechytrzyć, ale po czasie doszedłem do wniosku, że nie mam na to szans. Byli na to gotowi, w każdej chwili mogli mnie otoczyć i... spanikowałem. Powiedziałem ci, że mi zwiali, a prawda jest taka, że sam się wycofałem...
Wstał, podszedł do okna, a Catherina nie wiedziała, co powiedzieć.
— Więc to dlatego się zmieniłeś? Dlatego byłeś taki nerwowy? Dlatego to wszystko przede mną ukrywałeś?
— Miałem nadzieję, że niczego się nie domyślisz, że nie dowiesz się o Marcu. Nie wiem, czego ode mnie chcą, ale czegoś chcą na pewno. Podejrzewam, że Marc odkrył coś naprawdę ważnego i przez to zginął. A skoro przyjaźnił się — i przez długi czas pracował — ze mną, to Oni mogą myśleć, że coś mi przekazał. Ja i ty do niedawna byliśmy bardzo blisko, spędzaliśmy razem mnóstwo czasu i nie mogłem pozwolić, żebyś przeze mnie ucierpiała. Bałem się, że jeśli ci powiem, to ugrzęźniemy w tym razem. Prawda jest taka, że dopóki twoje informacje nie wykraczają poza Forest Hill, nie jesteś dla nich zagrożeniem. I tak powinno zostać.
Przesunęła rękami po głowie i przymknęła oczy. Z jednej strony poczuła ulgę, że Colin dbał tylko o jej bezpieczeństwo i wcale nie zrezygnował z ich przyjaźni ot tak, ale z drugiej strony zaczęła ogromnie się o niego bać. To wszystko było zbyt trudne do ogarnięcia.
— Najgorsze jest to, że ja naprawdę nie wiem, co mógł odkryć Marc — kontynuował.
— Nie wiesz?
— Jakieś strzępki informacji. Zwykłe pierdoły, ale Oni najwidoczniej uważają inaczej. A teraz i ty o wszystkim wiesz. Chyba cię nie doceniałem, Cath...
Głośno przełknęła ślinę. W gruncie rzeczy, gdyby nie tajemniczy Sojusznik w dalszym ciągu nie wiedziałaby, że znajomy sprzed lat miał z Forest Hill cokolwiek wspólnego. Nie chciała mówić o tym na głos.
— Musimy się poddać. To wymyka nam się z rąk. Najwyższy czas, żeby powiedzieć stop i się usunąć. Może jeśli zobaczą, że się w to nie angażujesz, to dadzą ci święty spokój...
— Dla świętego spokoju, to oni mogą mnie co najwyżej zabić. Poza tym wiem, że ciągle mnie obserwują — rzucił, wpatrując się niemym wzrokiem w zawartość szklanki. — Jeżdżą za mną, łażą, ciągle mają mnie na celowniku. Bardzo źle, że do mnie przyszłaś, Cat...
Milczał, a Catherina zrozumiała, że życie Colina naprawdę jest poważnie zagrożone. I była tym faktem śmiertelnie przerażona.
— I mówisz o tym tak spokojnie?! Przecież ty musisz wyjechać, ratować się!
— Przed czym mam się ratować?
— Przed przyszłością, Colin. I przed złymi wyborami.
— Najgorszy wybór jest już dawno za mną — rzucił pod nosem, ale Catherina nie zrozumiała, co miał na myśli.
— Zaraz... — Coś sobie przypomniała. — A co z tą kobietą? Powiedziałeś, że odsunąłeś się ode mnie, bo poznałeś kogoś...
Uśmiechnął się lekko na samo wspomnienie Lys. 
— To prawda, poznałem pewną kobietę, ale nic mnie z nią nie łączy. To tylko dobra znajoma, z którą lubię wypić i porozmawiać. Nigdy nie zostawiłbym cię dla niej.
Nie bardzo wiedziała, w jaki sposób odebrać ostatnie zdanie, gdyż według niej zabrzmiało dość dwuznacznie. Ponadto zauważyła, że Colin nagle stał się dziwnie zamyślony, a była przekonana, że nie miało to związku z wyznaniem sprzed chwili. Zobaczyła w jego oczach błysk, w którym zakochała się lata temu. I poczuła, że robi jej się gorąco.
— Nie sądziłam, że tak wiele może się zmienić w ciągu dwóch miesięcy — westchnęła.
— Ja też... — przyznał, po czym ponownie usiadł na kanapie naprzeciwko Catheriny.
Przez moment przyciskał do ust zaciśnięte pięści i nie odrywał wzroku od podłogi. Czuł, że to jest najlepszy moment, by wreszcie zrzucić ze swoich barków ogromny ciężar. Chciał to zrobić, ale nie wiedział, jak zacząć. Przygotował kolejnego drinka, choć w głowie zaczynało mu szumieć po kilku poprzednich. Catherina podała swoją pustą szklankę i również poprosiła o dolewkę.
— Jesteś pewna? Chyba już trochę wypiłaś, zanim do mnie przyszłaś...
— Lej — ponagliła. — O niektórych sprawach najlepiej mówi się po wódce. Na trzeźwo nie potrafiłabym tu przyjść.
— No tak, w końcu miałaś mnie za kompletną szuję.
— Skąd wiesz, czy nadal nie mam? — odgryzła się, co wywołało szeroki uśmiech na twarzy Colina.
— Zapomniałaś, że znam cię na wylot.
Zaśmiała się szczerze, po czym uniosła głowę, a jej oczy przypadkowo spotkały się ze spojrzeniem Bonneta. I choć nie była to dla niej żadna nowość, poczuła skrępowanie. Mężczyzna patrzył na nią inaczej niż zwykle. Z tęsknotą, z żalem, z błyskiem, którym obdarzył ją tego dnia już nie po raz pierwszy. I poczuła, że przez tę jedną chwilę nie siedzi przed nią Bonnet-porucznik, a mężczyzna, który prawie rozbierał ją leżącą na macie w Crown Nets, ten, który jako pierwszy odkrył, jak wielką przyjemność sprawiają jej delikatne pocałunki w szyję i ten, który potem tak po prostu od niej odszedł.
— To, że cię wtedy zostawiłem, było największym błędem mojego życia... — wypalił niespodziewanie, jakby doskonale wiedział, o czym właśnie myślała.
Przez moment zastanawiała się, czy takie słowa naprawdę padły, czy je sobie wyśniła. Czegoś takiego na pewno się nie spodziewała.
Nie poruszyła się, nie zareagowała, nie odpowiedziała. Siedziała z szeroko otwartymi oczami i wpatrywała się w Colina z niedowierzaniem.
— Zawsze wiedziałem, że jesteś dla mnie bardzo ważną osobą. Chciałem ci pomagać w problemach, zajmować się tobą, gdy było ci źle, kupować piwo, jak chciałaś się napić, albo robić kawę, jak dopadało cię zmęczenie. Mogłem się poświęcić i iść do galerii na zakupy, gdy potrzebowałaś porady przy kupnie butów, albo jechać na drugi koniec stanu, żeby stwierdzić, że samochód, który ci się spodobał, to kompletny szmelc. Myślałem, że właśnie tak zachowuje się prawdziwy przyjaciel, że po prostu jest, gdy przyjaciółka go potrzebuje. I może rzeczywiście na tym to polega, ale zrozumiałem, że w moim przypadku, to wszystko ma swoje drugie dno.
Każde kolejne słowo siało coraz większe spustoszenie w głowie Catheriny. Bo wszystko, w co wierzyła i czego była pewna przez ostatnie lata, zaczynało powoli padać jak domek z kart. Podświadomie wiedziała, do czego Colin zmierza i bardzo się tego bała.
— Prawda jest taka, że odsunąłem się od ciebie nie tylko ze względu na śledztwo. Już wcześniej starałem się powoli ograniczać tą naszą zażyłość. Myślałem, że wtedy mi przejdzie, że jak od ciebie odpocznę, to przestanę czuć to, co czuję. Do pewnego czasu sam nie wiedziałem, do czego to wszystko zmierza, a teraz gdy wiem, jest za późno, żeby to cofnąć.
Choć pewna część podświadomości Catheriny pragnęła dowiedzieć się, co chce przez to powiedzieć, reszta bała się usłyszeć odpowiedzi. 
Wstała po butelkę wódki, stojącą na komodzie, mając nadzieję, że jeśli napije się więcej, to nie dotrze do niej sens słów Bonneta. Wlała ją do szklanki razem z sokiem, jednak nie wróciła na swoje miejsce. 
Zaczął obezwładniać ją paniczny strach, bo nie była przygotowana, że zmiany zajdą nawet w tej sferze jej życia. Przez lata przyjaźni zdążyła już przywyknąć do myśli, że Colin traktuje ją tylko jak siostrę. Teraz czuła, się przytłoczona jego słowami.
— Co ty mi chcesz przez to powiedzieć? — dopiero teraz odważyła się odezwać.
Zobaczyła, jak porucznik wstaje z kanapy i pewnie zmierza w jej kierunku. Potem przyparł ją do ściany tak mocno, że nie miała drogi ucieczki. Choć chciała się gdzieś odsunąć, kompletnie uległa dotykowi Bonneta. Patrzył jej prosto w oczy, potem na usta i znowu w oczy. Nie kontrolował ani swojego nieregularnego oddechu, ani ruchów, gdyż jego ciało zaczęło żyć innym życiem. Przestało słuchać głosu rozsądku, skupiając się tylko na własnych pragnieniach. A pragnęło Catii.
Była zbyt zaskoczona, by zareagować i odsunąć Colina, gdy wplótł swoją dłoń w jej włosy i dotknął czoła swoim czołem. Przez moment trwał w takim stanie, mając nadzieję, że Catherina go nie odrzuci, nie wyrwie się. Nie zrobiła nic, czekała na dalszy rozwój sytuacji, kompletnie nie wiedząc, co dzieje się wokół niej. Nie pamiętała już, jak to jest mieć Bonneta tak blisko siebie. Minęło zbyt wiele czasu, jednak teraz, przez tę jedną chwilę, chciała wrócić pamięcią do wspomnień. Sama nie rozumiała, dlaczego.
— Wariuję, rozumiesz? Wariuję na twoim punkcie i nie potrafię sobie z tym poradzić. W tym salonie sukien ślubnych myślałem tylko o tym, że spieprzyłem najważniejszą sprawę w moim życiu. Patrzyłem na ciebie i miałem ochotę coś rozwalić, bo uświadomiłem sobie, że za kilka miesięcy naprawdę cię stracę. Będę stał z boku, patrzył na wasze szczęście i pragnął krzyknąć to pieprzone nie, zanim ty powiesz tak. Niczego w swoim życiu nie żałuję tak bardzo, jak tego, że byłem wtedy takim idiotą...
Czuła, jak dotykał ją swoim ciałem i jak mocno biło mu serce. Po raz kolejny tego dnia nie wiedziała, co robić. Miała mętlik w głowie. Z jednej strony pragnęła poddać się tym emocjom i pozwolić, by ją owładnęły. Chciała przypomnieć sobie, jak smakują jego usta, jakie dreszcze wywołują jego dłonie błądzące po całym ciele... Nie spodziewała się, że Colin nadal coś do niej czuje, nie sądziła, że to uczucie jest tak silne i trwałe. Alkohol buzujący w żyłach wcale nie pomagał w podjęciu rozsądnej i mądrej decyzji. Możliwe, że to właśnie on pchał ją wtedy w ramiona byłego. 
— Kochasz go?
Milczała. Nie potrafiła wydobyć z siebie ani jednego słowa. Może przez zaskoczenie, może coś ją przyblokowało, ale nie odpowiedziała na to pytanie.
— Powiedz słowo, a się odsunę...
Milczała.
— Jeśli chcesz do niego wrócić i naprawdę pragniesz tego ślubu, to się wycofam. Nie będę niszczył ci życia, nie mam do tego prawa i nie zamierzam być źródłem twojego nieszczęścia. Zależy mi na tym, byś była szczęśliwa, ale jeśli dasz mi choć jeden znak, bym zaczął znowu walczyć, to ja nie będę miał skrupułów...
Milczała.
Zbyt wiele szans stracił, tej nie zamierzał. Choć mógł się domyślać, że niektóre zachowania dyktuje im alkohol, nie potrafił tak po prostu poczekać do jutra. Miał nadzieję, że jeśli teraz wykona śmiały ruch, to zmieni ich relację i otrzyma szansę na naprawienie błędów. Widział, że Catherina jest zagubiona i sama nie wie, jak zachować się w tej sytuacji, jednak mimo to zbliżył się bardziej, niż powinien i złączył ich usta. Wierzył, że żadne z nich nie będzie tego żałować.
Jednak mimo iż powróciły emocje i wspomnienia z dawnych lat, Catia nie chciała popełnić błędu. Nie chciała żałować. Oprzytomniała. Odwróciła głowę, nie odwzajemniając pocałunku.
— Nie, Colin... — wyszeptała prawie bezgłośnie, unikając jego wzroku. — Muszę to wszystko przemyśleć... Ja... Nie.. Nie wiem... Muszę się z tym przespać...
— Rozumiem — rzucił, ale nie odsunął się. Nadal dotykał dłonią jej policzka i uśmiechał się lekko, jakby do siebie. — Mimo wszystko cieszę się, że wreszcie ci to powiedziałem...
Kiwnęła głową. Była mu wdzięczna za prawdę, choć nie miała pojęcia, co zrobić z tym zaskakującym wyznaniem. Nie wiedziała nawet, jak to skomentować.
— Będzie lepiej, jeśli już pójdę.... wrócimy do tej rozmowy.
Ściągnęła ręcznik z głowy, położyła go na kanapie, po czym ubrała przemoczoną kurtkę i buty. Musiała uciec, odetchnąć, złapać dystans i to jak najszybciej. Colin przez cały ten czas wodził za nią wzrokiem i choć spotkanie nie skończyło się tak, jak by tego pragnął, czuł się lepiej. Zrzucił ze swoich ramion ogromny ciężar i pozbył się niedomówień. Wreszcie był pod tym względem wolnym człowiekiem. A teraz wszystko leżało w rękach Catheriny.



Co o tym myślicie?

Proszę zapoznać się z „Prośbą” z lewej strony ;)

Nie wiem kiedy następny rozdział, ostatnio brakuje mi motywacji :|

EDIT: Mówiłam, że mam brak motywacji? Fałszywy alarm! Wasze komentarze przywróciły mnie do pionu. Część obozowa powstaje w zastraszająco szybkim tempie. Dziękuję!

98 komentarzy:

  1. Masz fragment, którego w ogóle nie widać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Co to były za emocje! Czułam od początku, znaczy się od końca tamtego rozdziału, że w jego drzwiach pojawiła się Catia i tylko czekałam na moment kiedy on za nią pobiegnie i wyzna jej miłość i tutaj na szczęście była ta Lys, która go do tego jeszcze przekonała i w końcu się przyznał a ja się popłakałam! Byłam taka cholernie szczęśliwa jak jej to wszystko powiedział! Wreszcie to z siebie wydusił! Boże mimo iż mnie czasem solidnie wkurza ten Colin, to nadal jest facetem moich marzeń <3 Weź go oddaj :D
      Już wiesz, że mi się bardzo to podobało, ALE! ALE! Co to się stanęło?! Dlaczego Dan nie żyje i przede wszystkim, DLACZEGO LYS OKAZAŁA SIĘ ALLYSON I DLACZEGO ALLYSON POWIEDZIAŁA, ŻE JEST ŻONĄ DANA KTÓRY PONOĆ NIE ŻYJE,A KTÓREGO MY WSZYSCY OBSTAWIAMY JAKO TEGO TAJEMNICZEGO SOJUSZNIKA?! Ojjj coś czuje, że to będzie ostra zagadka xd
      A tak poza tym, to właśnie miałam zamiar użyć tego imienia (w sensie Allyson) czy masz coś przeciwko? :) Bo jeśli tak to bez problemu wyszukam inne xd
      Życzę weny kochana :* Pozdrawiam serdecznie :D Długiego weekendu majowego! (muahahhaha ja mam aż cały tydzień <3) Buziaczki :*

      Usuń
    2. Jej, kochanie, nie wiedziałam, że aż takie emocje będę w stanie wywołać tym rozdziałem! Ogromnie się cieszę ;*
      Alysson nie powiedziała, że jest żoną Dana. Byli razem - tak - ale do żadnego ślubu nie doszło.
      Nie mam nic przeciwko, żebyś użyła tego imienia. Nie wymyśliłam go, nie mam do niego praw autorskich, więc żaden problem;D

      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że to chyba najkrótszy rozdział, ale najdłuższa scena.
    Jestem w 90% pewna, że wybierze swojego narzeczonego. :'-D Jeśli Colina - napiszę wierszyk o opowiadaniu! :-D
    Przeczytałam.
    Kocham.
    Nie mogę się doczekać. (-:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział ma 3600 słów, wcale nie jest najkrótszy! :D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  4. Rany, ale się zrobiło gorąco. No i całkiem spore zamieszanie nam się tutaj porobiło. Sama nie potrafiłabym zdecydować co zrobić. Takie wow. Ale w sprawie uczuć kibicuję Jacob'owi. Zastanawiam się jak zdołają to wszystko odplątać. Oby przybyło Ci pomysłów, bo to opowiadanie jest dobre przez wielkie D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłów mam mnóstwo, tylko jakoś pisać mi się ostatnio nie chce. Ale to kwestia czasu. Cieszę się, że się podobało!
      Dziękuję a komentarz;*

      Usuń
  5. Dawno nie czytało mi się tak szybko i sprawnie. Może to kwestia tego, że całość skupiona była tylko na jednym wątku. W każdym razie tekst pochłonęłam jak odkurzacz, a treść mnie po prostu rozłożyła na łopatki. W końcu Colin powiedział to na co czekałam :) Wielbię wątki romantyczne, a ty ten wplątałaś w fabułę z taką gracją, prostotą i dopasowaniem, że czytało się świetnie. Naprawdę, super! ;)
    Pozdrawiam, Sapphire ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mnie to cieszy! Jeju, nawet nie wiesz jak mi miło czytać takie słowa. Dziękuję za nie i za komentarz! ;*

      Usuń
  6. Gorąco się zrobiło szczera rozmowa między Colinem i Catherine i jeszcze wyznanie Colina na pewno ją zaskoczył
    Pytanie tylko jak postąpi Catherine i kogo wybierze.
    Jednak kibicuję Jacobowi dlaczego ponieważ nigdy nie zawiódł
    Opowiadanie bardzo mi się podobało
    Pozdrawiam i życzę Ela
    Sorki cały czas myślę nad tym co przeczytałam i piszę jakieś kłopoty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podobało! ;* I ogromnie dziękuję za komentarz, Elu ;*

      Usuń
  7. O kurczaczek! Bardzo emocjonujący rozdział.
    No wiedziałam, że to Cath będzie w tych drzwiach! I całe szczęście. Cieszę się, że zdecydowała się przerwać tę ciszę i zawalczyć o przyjaźń, jak i o życie Colina. Mam nadzieję, że chłopak również wyjedzie, razem z Cath i Jacobem.
    Co do dalszej częsci, to chyba jak większość, kibicuję Jacobowi. Colin najzwyczajniej na świecie na nią nie zasługuje. Miał swoją szansę, którą zmarnował, a głupie tłumaczenie, że to były dla niego nowe, zbyt silne uczucie jest wręcz prostackie i na miejscu Cat zastanawiałabym się, czy w przyszłości znowu mu się coś nie odwidzi. Za to Jacob jest szczery, kochany i Cath może być pewna, że może mu ufać.
    No ale zostaje kwestia tego, że jednak serce nie sługa. Ważne by sama bohaterka czuła się ze swoim wyborem dobrze i była szczęśliwa, bo nikt za nią tego szczęścia nie namaluje. Będzie mi strasznie szkoda, jeżeli zostawi Jacoba (Colina już mnie mi szkoda xD), ale jeżeli on ma stać się tą "blokadą" do szczęścia, to niech tak będzie. Ehh ;<
    A może go nie zostawi? Jednak coś czuje, że Colin to ktoś naprawdę dla niej ważny i choć o tym nie wspomniała, mam wrażenie, że go na swój sposób kocha, taką romantyczną miłością i że go pragnie.
    W ogóle, to podoba mi sie tutaj zachowanie Lys. Chyba w końcu doceniła Cath. Bardzo fajnie, że zostawiła ich samych. No i w końcu mamy potwierdzenie, że jej ukochanym jest Dan. Słodko :>
    No to teraz czekam na informację, czy wyjadą z miasta i kogo wybierze Cath (Jacob! *klask, klask klask* Jacob!...)
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było może efektu zaskoczenia z tym, ze to Cath stoi w drzwiach, ale nie o to mi chodziło:D
      Widzę, że na przestrzeni czasu i wydarzeń bardzo zmieniło się postrzeganie Colina i Jacoba. W sumie to się cieszę, że kibicujesz Catherinie i Jacobowi :D A kogo wybierze Cath? O tym już niebawem!

      Nie byłabym tylko pewna, czy Lys doceniła Catherinę. Raczej chciała, by Colin był szczęśliwy. Ale o tym też będzie w swoim czasie.

      Bardzo dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  8. Od początku powinni porozmawiać, ale właściwie to wszystko jasne dlaczego tego nie zrobili. Dlaczego Colin nie powiedział nic... Tak, chciał ją chronić.
    Obawiam się, że zamiast się to jakoś wyprostować to wkrótce się pokomplikuje jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zbyt wiele się wyjaśniło, teraz czas na komplikacje xD Dziękuję!! ;*

      Usuń
  9. *zaciera łapki* No to jedziemy z tym koksem (uwaga, znów otworzyłam worda i będę tam pisała komentarz, więc znów może być długo c: ) Najpierw, jak zwykle, powypisuję błędy i co mi się, nie podoba, a później polecę z tą przyjemniejszą częścią.
    Pierwsze akapity Ci się odjustowały i burzą estetykę.
    Rozmowa Collina super, podoba mi się rzeczowość Catii, która daje ultimatum i koniec. Podoba mi się jej rozsądek, a nie typowe, heroiczne i Marysujkowe jak nie ja, to kto?. Bardzo cieszę się, że nie zrobiłaś z niej kryminalnego wybrańca w typie Tylko ona może powstrzymać międzynarodową organizację, która ma wszędzie wtyki i istnieje dłużej, niż ona żyje. Tu masz duże plusy i Ty i Catia.
    Tego dnia nie dowiedziała się kim jest Catia. Nie zobaczyła, jak wygląda i nie miała pojęcia, że jeszcze się spotkają. W zupełnie innych okolicznościach. A to mi się nie podobało. Nie lubię zapowiedzi nadchodzących wydarzeń, bo wtedy późniejsze spotkania nie są dla czytelnika zupełnie zaskakujące, bo wiedział, że nadejdą nowe okoliczności i nowe, inne wydarzenia, w których one się spotkają. Gdybyś tego nie napisała (a ja nie wiedziałabym o części obozowej, ale również wiedząc), nie spodziewałabym się spotkania Lys, a teraz po prostu to WIEM.
    „Stand in the rain, stand your ground, stand up when it’s all crushing down” *śpiewa sobie na scenie w deszczu*
    Dobra, dalej zrobiło się zbyt emocjonalnie i nie zwracałam uwagi na błędy, wciągnęłam się i już nawet nie zerkałam do Worda, więc muszę wszystko napisać jakby po. Jak Colin przeszedł od razu do tłumaczenia sprawy, już myślałam, że na nowo stchórzył, mimo słów Lys. W sumie dzięki Lys dostał trochę kopa i się coś tam ogarnęło. Jestem tylko ciekawa, czy sama Lys nie jest wmieszana w tę sprawę, skoro Dan chciał ją badać, przynajmniej tak sądząc po prologu. I czy jej spotkanie z Colinem było na pewno przypadkowe… *teorie_spiskowe_mode_on*
    Wracając do chronologicznego oceniania, skoro Catia kocha Jacoba, nie milczałaby, nie musiałaby się zastanawiać. Z drugiej strony, jeśli kochasz dwie osoby, to musisz wybrać tę, którą pokochało się jako drugą, bo gdyby rzeczywiście kochało się tą pierwszą, nigdy nie zapłonęłoby się uczuciem to następnej. Coś takiego chyba Johnny Deep powiedział, a ja się zgadzam :)
    W sumie wyznanie Colina nie wprowadziło do akcji niczego nowego, nie dowiedzieliśmy się żadnej niesamowitej, przełomowej informacji, na którą tutaj w sumie byłoby miejsce, jako coś, co już wiedział Colin. W sumie cały wywód mężczyzny można streścić do opowiedział jej wszystko co przekazał mu Marc bo i tak czytelnik już to wszystko znał z wcześniejszej lektury.
    Podobało mi się użycie słowa Milczała zbudowało nastrój.
    Atmosfera, która wytworzyła się między nimi sprawiła, że powróciły emocje i wspomnienia z dawnych lat, ale mimo to nie chciała popełnić błędu. za to wspomnienie o atmosferze właśnie ją popsuło. Z pokazywania, gdzie uczucie, że ktoś to opowiada, a nie, że widzi się historię, znika, zrzuciłaś mnie na deski realności i zauważenia, że mamy narratora. To zdanie funkcjonowałoby dokładnie tak samo, gdyby w ciągu wyglądało:
    Wierzył, że żadne z nich nie będzie tego żałować. Powróciły emocje i wspomnienia z dawnych lat, ale mimo to nie chciała popełnić błędu. Nie chciała żałować.
    Poza tym, ze względu na zmianę perspektywy [Colin]Wierzył oraz [Catia] nie chciała powinien być nowy akapit.
    Czytało się super płynnie, nie licząc tego jednego miejsca. Jestem zachwycona, choć jak wspominałam, nie pojawiło się nic nowego, oprócz informacji między sobą.
    A Catia nie była wobec Colina szczera i to nadało jej troszkę więcej realności. Chyba wraz z postępowaniem akcji staje się mniej Mary Sujkowa.
    Ogólnie na plus.
    Tym razem komentarz nie jest dłuższy od mojego własnego rozdziału, który nadal się pisze, gdzieś tam w zakamarkach worda i może kiedyś go opublikuję. Chwilowo udało mi się zrobić zakładkę o bohaterach :)
    Trzymaj się i weny życzę. Miej motywację. I mam nadzieję, że ja jej nie zabiłam ;)
    FML

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczyłam Twój nick i już się boję, haha :D
      Dobra, ta zapowiedź może rzeczywiście nie była potrzebna :<
      Catherina w moim umyśle zawsze była odważna, silna, ale nigdy nie chciałam z niej zrobić Mary Sue. Dlatego cudem świata i Herkulesem nie będzie. Też się będzie potykać;)
      Myślę, że to milczenie Catheriny nie jest wcale oznaką tego, że nie kocha Jacoba. Mogła być po prostu w szoku i dlatego nie odpowiedziała. Zresztą zobaczymy potem, zamknę się, bo znowu coś powiem.
      Cieszę się, że Catherina traci tej Mary Sujkowości w Twoim odczuciu;)

      Bardzo się cieszę, że się podobało i nie martw się, nie jesteś winna mojemu chwilowemu brakowi motywacji;)

      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  10. Uhu, no to trochę się zadziało!
    Podobało mi się to, że Catia na siłę nie chciała ciągnąć za sobą Colina. Przyszła, powiedziała, co myśli i zostawiła mu alternatywę. Faceta widocznie zamurowało i dobrze, że byłą przy nim ta nieszczęsna Alysson, która pchnęła go, żeby za nią pobiegł, dogonił i wreszcie wziął sprawy w swoje ręce. Wyszło mu to iście genialne, wprost nie wyobrażam sobie lepszego scenariusza. Ta rozmowa, ten pocałunek! Zdecydowanie na to czekałam!
    Tylko powiedz mi proszę, dlaczego wydaje mi się, że lada moment to wszystko ukrócisz? Bo te podejrzenia Colina pewnie są cholernie w punkt i może w pewnym momencie to, że mężczyzna wciąż oddycha może zacząć strasznie przeszkadzać pewnym osobom... i co wtedy? Aż boję się pomyśleć! Dlatego pisz, pisz i publikuj, bo wprost nie mogę się doczekać, aby poznać ciąg dalszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, takie pochwały od Ciebie to naprawdę wielka radość dla mnie <3 Nie spodziewalam się, że aż tak dobrze mi to wyjdzie ;D
      Ogromnie się cieszę i dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  11. Ok, lecę z moimi punkcikami:
    „zachowuję się jak jakiś czubek i muszę wyluzować wyluzować.” – powtórzyło Ci się dwukrotnie.
    „W gruncie rzeczy, gdyby nie tajemniczy Sojusznik w dalszym ciągu nie wiedziałby, że znajomy sprzed lat miał z Forest Hill cokolwiek wspólnego.” – Wiedziałaby?
    „Uśmiechnął się lekko na samo wspomnienie Lys. W końcu to o niej pomyślał, okłamując wtedy Catherinę.” – To okrutne dostosowanie się do nieuwagi czytelniczek. Podobnie jak stwierdzenie Lyss, że jest Alysson, a Dan to ten opisany niegdyś żołnierz. Nie jest to błąd, ale razi swoją dobitnością. xD Może jednak nie warto stosować takich zabiegów? Czytałam kiedyś, że czytelnik lubi i musi pogłówkować nad lekturą. Podawanie mu wszystkiego na tacy powoduje, że szybko się nudzi. Jeśli ktoś nie ogarnia i nie potrafi połączyć tak oczywistych faktów po tylu rozdziałach, to znaczy, że po prostu nie czyta z nawet odrobiną uwagi, odbębnia byle jaki, pochwalny komentarz i czeka, aż Ty do niego zajrzysz. Wiem, że fantastycznie jest mieć wielu czytelników, ale czy naprawdę warto walczyć o takich, jakich opisałam? Marnujesz swój genialny warsztat i cenny czas.
    „I chodź instynktownie chciała tego słuchać” – choć.
    „zagubiona i sama nie wie jak zachować się w tej sytuacji” – chyba powinien być przecinek przed „jak”.
    „Atmosfera, która wytworzyła się między nimi sprawiła, że powróciły emocje i wspomnienia z dawnych lat, ale mimo to nie chciała popełnić błędu.” – to zdanie brzmi, jakby to atmosfera nie chciała popełnić błędu ;)

    Napisałam ostatnio, że nie chciałabym zbyt wiele romansu? Cofam to! Romantyczne sceny Twojego autorstwa sprawiają, że i mnie szybciej bije serce, czuję wyimaginowane motylki w brzuchu i czuję się jak nastolatka, która chciałaby to przeżyć.
    Ogółem mam mętlik w głowie, podobnie jak Cathia. Nie wiem, czy kibicować Jacobowi, czy Colinowi. Czuję się cholernie zagubiona w uczuciach Twojej bohaterki. Gdzieś w głębi miałam nadzieję, że Cathia podda się uczuciu, chwili i wieczór skończy się całkowicie po myśli Colina, a rano kobieta będzie sobie pluła w twarz; jednak wierzyłam i wiedziałam, że Cathia taka nie jest, nigdy by nie zdradziła narzeczonego, to kobieta z żelaznymi zasadami. I bardzo się cieszę, że utrzymałaś taki jej charakter. Pomimo moich nadziei na pikantny wątek z Colinem, czułabym się zawiedziona zachowaniem Morgan. A tak… Tak jestem zadowolonym czytelnikiem. :3 I winszuję Ci, bo wyszło wyjątkowo realistycznie, logicznie i prawdopodobnie. Aż mnie zazdrość bierze. ;)
    W zasadzie w rozdziale była tylko jedna scena, choć obszernie i wyjątkowo opisana. Nie wiem, do czego mogę się jeszcze odnieść. Nie chcę gdybać publicznie, czego dalej się spodziewam, ani wyprzedzać faktów, by potem nie wyjść na wariatkę. ;) Dlatego chyba już się dziś zamknę.
    Ach, kochana. Błagam Cię, nie trać motywacji. Musisz pisać, choćby dla mnie! :P Bo przejdę do gróźb. ;)

    Pozdrawiam cieplutko i życzę Ci mnóstwo weny, motywacji i chęci! Nawet jeśli część ludzi odchodzi, pamiętaj o tych, którzy wciąż są i tych, którzy mogą się jeszcze pojawić. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były dziewczyny, które mimo porządnego czytania (bo to widać po komentarzach) nie skojarzyły, że Lys to Alysson. Stąd to moje dosłowne przedstawienie tej postaci w tym rozdziale. Ale może masz rację, że było aż zbyt dosadne.

      Catherinie można by wiele zarzucić, ale chciałam pokazać, że to kobieta z żelaznymi zasadami i przede wszystkim bardzo moralna. Ja sama uwielbiam czytać o bohaterkach, które nie chodzą do łóżka z pierwszym lepszym facetem i właśnie taka od początku była Catherina. Aż mnie świerzbiło, żeby jednak pociągnąć ten wątek z Colinem, ale... nie!

      To tylko taka chwilowa strata motywacji. Tak naprawdę chyba nie umiem już żyć bez tworzenia w głowie tej historii i chociaż mam czasem chwile zwątpienia, albo jakiejś hm... niechęci, czy wypalenia to bardzo szybko mi to mija. Zawsze mogę włączyć jakiś film z The Rockiem, to zawsze mnie pozytywnie nastraja, hah :D

      Dziękuję!! ;*

      Usuń
    2. Wierzę, ten wątek z Colinem był pełen pasji, ale zniszczyłby cały obraz Cathii. Więc tym sposobem wyszłaś na tym jeszcze lepiej, bo konsekwentnie. :)

      Usuń
  12. Już rozumiem, co dokładnie miałaś na myśli z tymi romansami. I za takim romansowaniem to głosuję na dwie ręce ^^.
    Cieszę się, że Colin w końcu wyznał Catii, co do niej czuje. Myślę, że zarówno jemu było to potrzebne, jak i jej się to należało.
    Z drugiej jednak strony, było to trochę egoistyczne. Nie dlatego, że powiedział, tylko dlatego, że tak długo zwlekał. Ja wiem, wiem, lepiej późno niż wcale, ale wiadomo, że przed ślubem, im bliżej tym bardziej, człowiek ma mętlik w głowie, czasem jakieś bezpodstawne wątpliwości i to trochę granie na tej niestabilności emocjonalnej. Ale nadal, i tak się cieszę, że się na to zdobył, bo jak wiesz, bardzo shippuję tę parę ;D.
    Podobało mi się też w tym rozdziale to, że zebrałaś do kupy to, co wiadomo do tej pory oraz to, co się pojawia się nowego.
    Czekam niecierpliwie na nowy rozdział.
    Całusy
    candlestick z
    Crown's Jewel.
    Buzzing Blood

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no cóż ja zrobię, że nie wyobrażam sobie powieści bez romansów? Może dlatego, że w prawdziwym życiu miłość jest dla mnie cholernie ważna i to się tak przesuwa na tę sferę pisarską:D

      A no w sumie... słyszałam (bo z własnego doświadczenia jeszcze nie wiem), że przed ślubem łapią wątpliwości. Cwany lis z tego Colina, wiedział kiedy uderzyć! haha :D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  13. Cześć!
    Rozdział pochłonęłam prawie jednym tchem. Mam wrażenie, że skończył się tak szybko, za szybko. Ten i poprzedni mają w sobie coś... takiego innego, niż pozostałe. Chyba dlatego, że tyle w nich osobistych emocji i przemyśleń bohaterów. Wszystkie sprawy zeszły jakby na dalszy plan.
    Osobiście muszę napisać, że chwała Ci za te rozdziały. Dzięki nim mogliśmy lepiej zrozumieć bohaterów i to, co nimi kieruje.
    Ten rozdział bardzo mnie wciągnął, bo całość to praktycznie jedna scena. Myślałam, że zaskoczysz nas jakoś i za drzwiami będzie stał ktoś inny, ale nie. To jednak była Catherina. Musiała przyjść do Colina, żeby się pożegnać, bo nadal bardzo jej na nim zależy, ale czy to jego wybierze, bo przemyśleniu sprawy? Tym razem mu nie uległa, więc już raczej nie zmieni zdania. Bo jakby to wyglądało? Jak mogłaby zostawić Jacoba, z którym też jest dość silnie związana? To nie byłoby w jej stylu, takie pójście za głosem serca. Chyba, że jej serce wcale nie wyrywa się ku Colinowi... Zobaczymy.
    Cieszę się jednak, że Lys pomogła Colinowi zareagować i dzięki temu dostał szansę, by wyznać całą skrywana prawdę i swoje uczucia.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chyba, że jej serce wcale nie wyrywa się ku Colinowi" - A no właśnie, oto jest pytanie;D Myślę, że akurat to wyjaśnię bardzo szybko ;)
      Bardzo się cieszę, że podobał się ten rozdział. Fakt, był inny niż pozostałe i skupiony tylko na jednym wątku, ale myślę, że prędzej czy później musiałam coś takiego napisać. W końcu życie C%C to nie tylko ganianie za bandziorami. Przede wszystkim są ludźmi.
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  14. Hej, mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale dłuższy komentarz napiszę dopiero jak dorwę się do komputera, a nie chce zapomnieć. W którymś momencie odmieniłaś Colin'a i Bonnet'a. I jeszcze Blunt'a. Wszystkie te spółgłoski są wymawiane więc apostrof jest niepotrzebny ;) Reszta wieczorem albo jutro rano :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale oczywiście, że się nie obrażę ;* I dziękuję za wytknięcie błędów;)

      Usuń
    2. Okej, czas na właściwy komentarz. I na początku powiem, że ta scena była chyba najbardziej emocjonująca jak dotąd!
      Nie spodziewałam się, że Catia będzie chciała wziąć też ze sobą Colina, ale jakby się nad tym zastanowić to fakt, w obliczu takiego niebezpieczeństwa trzeba odsunąć na bok takie kłótnie. Nie winię go za to, że wykorzystał sytuację i w ogóle. Bo choć zachowywał się jak dupek, to naprawdę kocha Catię. Całkiem inaczej niż Jacob i wydaje mi się, że Catia też nie jest całkiem obojętna.
      Jednak cieszę się, że zachowała się tak, jak się zachowała, bo to dobrze o niej świadczy xD W dalszym ciągu uważam, że Jacob nie do końca jest dla niej właściwy, ale mimo wszystko powinna być wobec niego uczciwa. Dlatego mam nadzieję, że jak najszybciej coś postanowi. Zwłaszcza, że przecież mają wylatywać! Uciekać! To znaczy, przypuszczam, że i tak im się nie uda i w ogóle wszystko się skomplikuje, ale lepiej być fair. Choć to dla niej z pewnością nie jest łatwe. Bo Jacob jest takim spokojnym związkiem, z którym mogłaby prowadzić normalne życie (teoretycznie, apokalipsa się zbliża). A Colin – jest pociągający, ale niesie za sobą raczej nieprzyjemne wspomnienie. Nie mam pojęcia, w którą stronę pójdzie Catia. Może w żadną z tych?
      A i jeszcze, podobało mi się zachowanie Alysson. Potrafiła się odsunąć w odpowiednim momencie, bo wiedziała, że to ważne dla Colina. I w tym momencie tak odrobinkę zazdroszczę nowym czytelnikom, że nie czytali tego wcześniej, bo jeśli moja reakcja to „O MÓJ BOŻE, JAK TO JEST WSZYSTKO ZE SOBĄ SPLECIONE” , to nie wiem, jakby było gdybym wcześniej nie czytała trochę o Danie i Aly.
      Gratulacje. Do następnego ;)

      Usuń
    3. Colin skrzywdził Catherinę, ale ona mimo wszystko chce patrzeć dalej niż tylko na siebie. Dlatego chciałaby, żeby Colin wyjechał razem z nimi. Po prostu, żeby żył.
      A fakt, wszystko jest ze sobą jakoś połączone;D Nigdy nie wiadomo czego się można spodziewać.A przynajmniej chciałabym, żeby tak było;D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  15. Witam Panią Rudą :)

    Smutny był ten pierwszy kawałek. Poruszyłaś mnie tym opisem ich pożegnania... Na szczęście ktoś dał mu pstryczek w nos, aby za nią pobiegł.

    Druga część zaczęła się bardzo emocjonalnie. Podobał mi się ten kawałek, w którym było czuć tą... miłość? Podniecenie! Piękne :D Podobała mi się ta szczerość. To jest w sumie najważniejsze. Już olewając pracę - chodzi o przyjaźń.

    Zaniepokoiło mnie trochę te emocje, które tam były. Własnie - czy ona kocha swojego Jackoba? Bo tu pokazywała, że chyba nie. Owszem - takie emocje panowały tam, że oprzeć się nie można było. Ale prawdziwa miłość do narzeczonego... albo powinna wygrać, albo okazać się, że to nie to. Dobrze robi, mówiąc, że przemyśli to. Ale jestem ciekawa jej przemyśleń, bo tu ma dwie drogi: porzucić narzeczonego, z którym jest od dłuższego czasu i przyjść do przyjaciela, którego jednak kocha, albo zostać. Ciekawi mnie to i to strasznie!
    Czekam na kolejny, bo chcę się dowiedzieć co kobiecie siedzi w głowie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo się okaże kogo wybierze Catia, więc ciekawość zostanie zaspokojona ;) Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  16. Czekałam na tę rozmowę i wreszcie się doczekałam a w dodatku całkowicie mnie zaspokoilas jej przebiegiem! Było romantycznie, było szczerze, była pasja i namiętność, były emocje.. ale mimo wszystko nie doszło między nimi do zbliżenia, z czego się bardzo cieszę! Normalnie dałabym Catii w łeb, za przeproszeniem, gdyby pozwoliła mu się pocałować i oddać się chwili... Pożądanie pożądaniem ale tam jest jeszcze biedny Jacob, z którym sprawa nie jest wyjaśniona. Na szczęście Cat to osoba kierująca się bardziej rozumem niż uczuciami i nie uległa tak łatwo Colinowi. Ale jestem cholernie ciekawa co teraz postanowi. Musi mieć niezły mętlik w głowie i wcale nie zazdroszczę jej wyboru. Na pewno kocha Colina, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, ale czy będzie w stanie drugi raz mu zaufać i porzucić wszystko co teraz ma by z nim być? Szczerze, nie mam pojęcia co postanowi. Bo nie widzę jej z Jacobem ale jednocześnie nie wiem, czy związek z Colinem byłby takim dobrym pomysłem... Eh, dawaj już te wątki kryminalne, bo za bardzo przeżywam życie uczuciowe Catii XD
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zaspokoiłam! :D I z tego, że podobało cię zachowanie Catheriny. Chyba nie umiałabym z niej zrobić takiej su*i ;) Wszystkie miłosne wątpliwości rozjaśni następny rozdział ;)
      Dziękuję za komentarz i ogromnie się cieszę, że tak przeżywasz te wątki! :D ;*

      Usuń
  17. O, mamo.
    Kochana, co ja Ci mogę powiedzieć? ;o Zniewoliłaś mnie normalnie. ;o
    Ta rozmowa. TA rozmowa! ;o Zmiotłaś mnie tym z powierzchni Ziemi, dosłownie. Zawsze najbardziej zwracam uwagę na te sprawy czysto uczuciowe, bo... no, taka już jestem. xD Ale to, co Ty tutaj zrobiłaś... WOW!
    Było w niej dosłownie wszystko, co powinno być. Największy plus - realizm. Doskonale oddałaś to, co się czuje w takiej, a nie innej sytuacji, tak, że taka sobie ja czytałam to dwa razy i mam ochotę przeczytać trzeci.
    Matko! Wiem, że taki do luftu ten komentarz, ale... no, wiedz, jakie emocje u mnie pobudziłaś!
    Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeju, aż tak? Ogromnie się cieszę, że tak się podobało! To dla mnie naprawdę ogromna radość i wielka motywacja! Dziękuję ;*

      Usuń
  18. Po tym rozdziale chyba oficjalnie kończę odnoszenia do przedniej czesci. To znaczy, pewnie i tak pokocham Dana, ale szczerze mowiac
    , chyba nikt nie bedzie kochał Catii jak Colin. I mam ogromna nadzieję, ze ona to odwzajemnia. Tyle emocji, szczegolnie pod koniec,ze az prawie skakałam, nie mogąc się doczekać zakoncźenia. A ono był bardzo naturalne, dobrze, ze Catia nie podjęła żadnych kroków w jedną chyba drugą stronę od razu.
    Wydaje mi sie, ze Jacob nie jest dla niej, ale nie do konca wiem, czy ona kocha Colina, a nawt jesli -czy się zgodzi. Ale mam nadzieje,ze tak. Popełnił bledy,i w przeszłości, i w jakis sposob obecnie, ale wydaje mi sie, ze nie trzeba juz wiecej doszukiwać się dowodów jego uczucia. Odpychał Catię dla jej bezpieczeństwa i to poruszyło mnie dogłębnie. Gdyby się tak nie zachował, to pewnie ona by go nie zostawiła, musiał złapać się takich a nie innych środków. Tylko ze ona wie i wiasclwie sie ciesze, bo po pierwsze, lepiej znac niebezpieczeństwo, a po drugie, dzieki temu wie, co Collin czuje. Wydaje mi się, ze tamci mogliby sie do niej dobrać niezaleznie od tego, jak żachowuje się Collin, bo chcą go zniszczyć, więc Catia nadal pozostaje niestety dobrym celem. Mam ogromną nadzieję, ze Catia wybierze collina, a nawet jesli nie, ze go nie usmiercisz, bo ja chyba wtedy umrę, orzynajmniej mentalnie, razem z nim! Jesli chodzi ok technike- zabrakło mi opisow,szczegolnie na poczatku. Nie chodzi o cos długiego, ale o dopisywanie nieco cześciej "didaskaliów", zas na samym poczatku nieco dłuższy opis pojawienia się Catii przed drzwiami. Ponadto moze to przegapiłam, ale czy Catia jest świadoma, ze w mieszkaniu znajdowała się Lys? Swoja droga dobrze, ze ta, była, bo dzieki temu Collin pobiegł za ukochaną. Tylko ze nie wie, do konca, jak Catia mogła nie zauważyć jej obecności, choćby poprzez drinki... Hm. Zdarzało sie tez kilka, jakos ponad pięć bledow interpunkcyjnych, ale nie mam możliwości ich spisania; pamiętam, ze było to miedzy innymi gdzies przed "kim" oraz miedzy "zrozum Collin" -> powinien byc tu przecinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie wiem czy pokochasz Dana xD Nie zapominajmy, że on nie żyje;D
      Catherina była świadoma, że w mieszkaniu ktoś się znajdował, ale nie miało to dla niej znaczenia, dlatego się nad tym nie rozwodziłam.
      Już niedługo okaże się kogo wybierze Catherina;)
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  19. Po przeczytaniu tego rozdziału zdecydowanie stwierdzam, że muszę nadrobić wcześniejsze rozdziały. Świetnie się czytało, masz mega talent, ale niestety niewiedza z wcześniejszych rozdziałów trochę mi doskwierała, więc na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że chcesz nadrobić poprzednie. Mam nadzieję, że się spodobają;)

      Usuń
  20. Żołnież Lyss nazywał się Dan? Coś mi tu nie ten teges, czy to ma nie być główny bohater w obozie, a ona powiedziała w poprzednim rozdziale, że nie żyje xD Chyba że skłamała. No nie wiem, albo to inny Dan.
    A rozmowa Cath z Colinem! *.* Cudowna. Najpierw historia i wyjasnienie całego zachowania Colina. W życiu bym nie pomyślała, że on na początku zrozumiał o co chodzi i dlatego chciał odejsć od sprawy. Fajnie wszystko sobie wymyśliłaś - bardzo ten wątek mi się spodobał.
    Razem z Cath zaczynam się martwić o jego życie, ale cóż... też pewnie nie zdąży uciec.
    Jeszcze jedna część rozdziału i apokalipsa! Nie mogę się doczekać! - Tak, te zdanie jest takie z dupy. Ale napisałam je, bo bym pewnie na końcu zapomniała o nim. :) Wracając do rozdzialu: Wyznanie Colina też bylo urocze. Cieszę się, że zebrał w sobie odwagę. A teraz mam wątpliwości co do uczuć Cathy. Na pewno kocha Jacoba, ale ciekawe czy w swoim serduszku ma też miejsce swoje Colin? Przyznam że byłam pewna, że mu ulegnie i spędzą noc razem. Jednak tak się nie stało i to mnie bardzo ucieszyło, chociaż im w tamtym momencie kibicowałam. Ja bym żałowała rano takiej decyzji gdybym była wtedy pod wpływem alkoholu. Mam nadzieję, że zdążą jeszcze wrócić do tej rozmowy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ten teges :D Nic nie pokopałaś, Dan nie żyje, ale będzie głównym bohaterem. Jak? Zobaczymy niedługo;)
      Cechą charakterystyczną dla Catheriny i jest wierność i moralność, dlatego nie mogłam poprowadzić tej sceny inaczej. Źle bym się z tym czuła xD Nawet jeśli to tylko postać z opowiadania.
      Bardzo się cieszę, że się podobało! I dziękuje za komentarz! ;*

      Usuń
  21. Cześć :)

    Kurczę, jak mnie się podoba Alysson z tej wersji! To zupełnie inna kobieta, nawet nie myślę o tym, by być sarkastyczna wobec niej, jak miało to miejsce w poprzedniej wizji. Kobieta ma głowę na karku. Swoje przeżyła, a zdobytym doświadczeniem się dzieli, bo wie, że to będzie użyteczne. Lubię cię, Lys!
    Colin i Catia. Rozmowa o Marcu, a także wyznanie uczuć - tego im było trzeba. Wiem, że relacja nie jest najlepsza, ale nie ma ucieczki od tematów, które mogą być ciężkie. Kiedy coś się rozjaśnia, inaczej się do tego podchodzi, z większą determinacją. Mam nadzieję, że wrócą do tej rozmowy. Nie oczekuję, że będą razem, ale że nazwą relację, wytyczą granicę i będą nadal przyjaciółmi-współpracownikami.
    Lys i Catia spotkają się w jakiś okolicznościach. Ja chcę już wiedzieć co takiego szykujesz!

    Czekam na nn ^^
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mów hop, Aly pokaże pazurki, haha :D Ale cieszę się, że na razie masz takie dobre wrażenie o niej;)
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  22. Kolejny uroczy, emocjonalny rozdzial. Nie zrobiłaś z tego nastoletniego dramatu, więc wyszło dobrze. Cieszę się z Collinem, że w końcu wyznał prawdę i to w tak seksowny sposób:D
    Jedno rzuciło mi się w oczy. Catia mówiła, że kupiła trzy bilety. Ona myślała, że Collin wyjedzie z nią i Jacobem? Naprawdę? Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że musiałby nie mieć godności. Wiem, że to głupie, ale tak mi się wydaje:)
    No i podzielając zdania osób powyżej, martwi mnie, że Cath wybierze narzeczonego. :)

    Potopu weny twórczej!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy godność ma jakieś znaczenie jeśli w grę wchodzi ludzkie życie. Przecież nie muszą razem chodzić na spacerki i jeść wspólnych śniadań. Chodzi po prostu o sam fakt ucieczki;) Ale masz rację, że Colin może unieść się honorem i na to nie przystać.
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  23. Hej! :*
    Mam nadzieję, że się nie pogniewasz, że w komentarzu odniosę się tylko do jednego wątku :D Ty wiesz, jak czekałam na TĘ rozmowę. Doczekałam się! I sama jestem zaskoczona, jakie emocje we mnie wzbudziła.
    Ani przy pierwszej wersji opowiadania, ani teraz nie ukrywałam, że jestem zwolenniczką "teorii" Cathia i Colin. Pewnie to z wynika z sympatii do wątku Basi i Marka, Chyłki i Zordona, itd. Gdy dotarłam do tego fragmentu niemal piszczałam z radości, ale... Może to dziwnie zabrzmi, ale dotarło do mnie, że Cathia go chyba nie kocha... A na pewno nie tak, jak Jacoba. Jest mi smutno :( ;) Liczyłam na gorące wyznania, dziki seks, poranne wyrzuty sumienia, a dostałam... prawdę. I wiesz co? Brawo dla Ciebie! Że tak mądrze prowadzisz ten wątek. Droczysz się z czytelnikiem, ćwiczysz silną wolę bohaterów i przede wszystkim bohaterowie pozostają wierni sobie. Teraz jak tak piszę ten komentarz, nie wyobrażam sobie, jakby czuła się C. po zdradzie.
    Wielka Ruda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem, wiem, hah;D
      Dropsie, Ty to wiesz jak mi sprawić przyjemność! Niezmiernie się cieszę z tego, że taka zwolenniczka romansu między C&C, dzięki temu mogła dojść do wniosku, że zbliżenie jednak nie byloby w tym momencie odpowiednie. I masz rację, droczę się z Wami. Niestety nie wszystko będzie się zawsze układało po myśli czytelnika. A może 'stety'?
      Dziękuję za komentarz! ;**

      Usuń
  24. Hej, hej, hej :D
    Wróciłam tak bardzo podobają mi się ostatnie rozdziały. Skupiłaś się bardziej na ich emocjach. Ten i wcześniejszy rozdział to zdecydowanie moje ulubione. Biedny Colin i czy on zaraz umrze :(. Catia na 100% wybierze Jacoba. Jeśli nie bardzo mnie zaskoczysz. Brawo za tak dobre pokazanie Lys jako postaci. Lubię ją, nie jest takim plastikiem. Wszystko przeczytałam już wcześniej, ale zapomniałam skomentować i wczoraj oglądając ,,Zwierzogród'' ...co tam, że jestem na to trochę za stara xd Porucznik Hops i Nick przypomniałam sobie o Twoim wspaniałym C&C... Już niedługo obóz :D Jeej :D Wreszcie cała ekipa w komplecie. Cała ta sprawa z więzieniami jest bardzo tajemnicza.
    Mam nadzieje, że chociaż trochę cię zmotywowałam i szybko napiszesz dalszy ciąg. :)
    Powodzenia i mnóstwooo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Cię tu znowu widzieć;) Skąd ta pewność, że C wybierze Jake? :D Ale już niedługo się przekonamy, czy miałaś rację. I tak, niedługo obóz;) Mam nadzieję, że zaskoczę.

      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  25. No proszę, nie dość, że tyle emocji, to jeszcze scena w deszczu się trafiła! Jak cudownie!
    W sumie to cieszę się bardzo, że Colin i Catia wszystko sobie wyjaśnili… Tyle, że tuż potem ich relacja na nowo się pokomplikowała, bo Colin odważył się powiedzieć co też mu na żołądku leżało. I bardzo dobrze. Lepiej, że to z siebie wyrzucił niż gdyby miał się sam męczyć i jeszcze jakoś przypadkowo wyżywać się na Cati xd Swoją drogą, zastanawiam się co z tym faktem colinowego wyznania zrobi teraz Catia. Cóż, to jej milczenie w odpowiedzi na pytanie Colina o Jacoba, mogłoby sugerować, że Colin ma spore szanse, ale… czy rzeczywiście? Myślę, że Jacob jest Catherinie bardzo bliski, a ten brak odpowiedzi to może być jedynie wynik jej zaskoczenia, zmęczenia, przerażenia i wreszcie wypitego alkoholu. W tamtym momencie w Cati przeżywała dość sporawy Misz masz emocjonalny, więc takie poważne pytanie padło niespecjalnie w porę… Ciekawe, ciekawe, co teraz będzie…
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę romantyzmu nie zaszkodzi :D
      Ależ ja się cieszę, że to milczenie Catheriny nie zostało odebrane jako jednoznaczny dowód na brak miłości do J itp. W końcu to o niczym nie świadczy, a obawiałam się, że zaraz zaczną się oskarżenia;D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  26. Alysson to Lys? Okej, nie spodziewałam się tego. Przepraszam też, że przychodzę dopiero teraz, ale mam obecnie małe zamieszanie.
    Czekałam na to od samego początku, serio. Chociaż towarzyszy temu niemałe niebezpieczeństwo i groźba jeszcze większego rozlewu krwi... w sumie pieprzyć to, CATIA I COLIN BITCHES.
    Spotkają się w nieco innych okolicznościach, tak? Już nie mogę się doczekać, to będzie cudo! Wspominałam już, jak bardzo się cieszę, iż postanowiłaś na nowo pisać tę historię? Nie? Och, to mówię teraz. Podjęłaś najlepszą z możliwych decyzji!

    L x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałaś? :D No proszę, a myślałam, że pokazałam to dość jasno.
      Dziękuję za komentarz;*

      Usuń
  27. GE NIAL NEEEEEE !!! uwielbiam tego bloga, zapraszam też do siebie, będę wdzięczna :) ekologiczny wypas owiec

    OdpowiedzUsuń
  28. Skradłaś moje serce tym rozdziałem *-* . Czytałam poprzednie rozdziały i musisz mi wybaczyć, że nie komentowałam wcześniej, ale już tam mam.. jeśli coś czytam, to komentuje dopiero to co "najświeższe".
    I muszę Ci powiedzieć, że widzę różnicę, każdy kolejny rozdział był /jest coraz lepszy. Trzeba mieć talent żeby pisać opowiadanie, które w takim stopniu porwie czytelnika. Ty go masz więc gratuluję!

    Scena w deszczu, rodem wyjęta z marzeń każdej dziewczyny :D
    I Alysson, no cóż..lubię tą postać! I czekam czym jeszcze nas zaskoczysz.
    Całuję http://dwatygodniee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię bardzo serdecznie;) Jeśli czytałaś poprzednie rozdziały to bardzo się cieszę, chociaż nie ukrywam, że żałuję, że nie ujawniłaś się wcześniej;) Cieszę się, że się podobało i że rozdziały wychodzą mi coraz lepiej. Progres to podstawa :D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  29. Colin dobrze zrobił, że powiedział Catii o uczuciach do niej. Po tej rozmowie na pewno będzie musiała sobie wszystko przemyśleć. Było widać, że uczucia do Colina gdzieś w niej są, ale kocha Jacoba i z nim ma wziąć ślub. Ciekawe które z uczuć okaże się silniejsze.

    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  30. A przecież od razu mówiłam, że Lys to moja ukochana Alysson! :D

    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA czekałam na ten rozdział tak długo! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! Doczekałam się!!!
    Boże, jakie to było piękne! Czytałam rozdział chyba ze trzy razy i ciągle targały we mnie takie same emocje! To zdecydowanie mój ulubiony rozdział (z tych NIEobozowych)!!! Zresztą, mogłaś się domyślić, że będzie mi się podobało na maxa, bo jesteś taka sama jak ja - uwielbiamy romanse, pocałunki, wyznania itd :D

    Niesamowicie się cieszę, że Colin wyznał Catii całą prawdę. Właściwie nie pominął niczego. Ani wątku z prowadzonej sprawy, ani wątku Marca ani tym bardziej uczucia, jakim wciąż darzy ją. Kurde, to było tak romantyczne, że nie mogę tego przeżyć. Ciągle o tym myślę! Catherina na pewno ma mega mętlik w głowie. Oczywiście żałuję, że nie doszło między nimi do niczego i pewnie już nigdy nie dojdzie i w ogóle Catia mogła wykorzystać tą intymna sytuację, ale... no dobra, zachowała się racjonalnie i odrzuciła go. Chociaż... mam jeszcze małą iskierkę nadziei, że przed Wielkim Kataklizmem coś się wydarzy. No wiesz... taki OSTATNI RAZ :D hihihihihi
    Ale się cieszę, że napisałaś tak niesamowicie wspaniały rozdział! Matko Bosko! Poprawiłaś mi humor, a radość w tej chwili bardzo mi się przyda.
    Jestem ciekawa co takiego się wydarzy dalej i jak będą wyglądały rozdziały obozowe! Wiesz przecież, że z niecierpliwością na nie czekam. Ciekawi mnie, czy przez Dylana i Dana, Cat zapomni o Colinie? Dooobra, będę się zastanawiała nad tym później! Na razie czekam na kolejny rozdział.
    Chciałam tylko jeszcze przeprosić za nieobecność. W tym tyg mam wymówkę poważną, bo majówkę spędziłam w szpitalu, wczoraj wróciłam i wreszcie mogę skomentować. (Wszystko jest w porządku, miałam drobną infekcję i pani doktor chciała mi zrobić szczegółowe badania itd. A przy okazji się wreszcie dowiedziałam: będę miała synka :D hihihi)

    Całuję mocnooo! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to fakt, że pod względem tych wątków romansowych jesteśmy takie same;D Może dlatego tak dobrze do siebie trafiamy:D
      Catherina nie mogłaby wykorzystać tej sytuacji, w ogóle Catherina nie mogłaby przespać się z Colinem, bo ona jest hm... bardzo moralną osobą z zasadami. Zresztą pokazałam to już wcześniej i pokażę to też później. To by do niej nie pasowało. Taką ją stworzyłam i taka będzie. Mimo iż Colin to wielkie ciacho:D
      Kocham Twoje komentarze i kocham te emocje, które w nich przekazujesz<3 I nawet nie waż się mnie przepraszać za nieobecność! Kochana, ja doskonale rozumiem, że Ty masz teraz o wiele większe ważniejsze sprawy na głowie. Nawet gdybyś napisała, że "nie chciało mi się czytać' to i tak zrozumiem. Haha Ty masz wymówkę! :D

      Dziękuję za komentarz! ;*

      SYNEK!!!!!!!! ŁAMACZ DAMSKICH SERC, SYNUŃ MAMUNI, PRZYSTOJNIACHA WIĘKSZY OD MOJEGO COLINA, SUPER DZIECIAK, JAAAA! <3 GRATULUJĘ!!

      Usuń
  31. Fajnie, że masz rozdziały w pdfie. :D
    Faktycznie, idealne dla "wygodnickich". :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się przydadzą;)

      Usuń
  32. Jedy -,- Ja to mam zapłon -,- Wybacz za opóźnienie -,- xD
    Ulżyło mi, kiedy Colin zdecydował się powiedzieć jej wszystko. Cieszę się, że tak się stało! :)
    No, ale zostaje jeszcze Jacob ... Hmmm. Którego jednak wybierze? Do którego czuje coś mocniejszego i jak to się potoczy?
    I love it ! <3
    Ale jestem okropna, że tak późno przychodzę z komentarzem. Ale odkąd pracuje, ze wszystkim się spóźniam xD Wybacz mi na prawdę <3 Wybaczysz? :P :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że wybaczę;D Też pracuję, więc wiem jak to jest.
      Bardzo dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  33. Hellow kochana! No cóż nauka goni przez co mogę sobie pozwolić w tej chwili tylko na ten rozdział, a ciekawość dalszych wydarzeń z następnego posta zżera mnie cholernie xD
    Hmm nie sądziłam, że Colin o tej sprawie z Marcem wiedział! Tego nie przewidziałam grr xD Może i przyjaciel nie przekazał mu ważnych informacji dotyczących jego odkryć w tym tajnym śledztwie, ale niech to wytłumaczy "dragonom". Prędzej wpakują mu kulkę w łeb lub powieszą niż uwierzą w jego słowa :P Radziłabym mu uciekać, ale Colin jest zbyt uparty, a poza tym "dragoni" nie odpuszczą i prędzej czy później go dopadną :( Chwileczka nie mów, że w ostatnim rozdziale tej części o tym jest, bo oszaleję nie mogąc w tej chwili go przeczytać ;/ Hmm spodziewałam się, że to mogła przyjść do niego Catia i jestem szczęśliwa, ale też zdziwiona tym, że wyznał jej wszystko co czuje. Nie sądziłam, iż będzie go stać na takie wyznanie. Sama nie wiem co mam o tym myśleć, ponieważ lubię Jacoba i Colina. Który byłby dla Morgan lepszy, nie zawiódł jej zaufania, nie zranił oraz dał prawdziwe szczęście? Sama nie jestem w stanie stwierdzić. Ułatwieniem tej sprawy może być zniknięcie któregoś z nich przed częścią obozową... Nie mów, że mi któregoś odebrałaś!!! Haha już mi się zbiera na śmiech przypominając scenę ze "Zmierzchu" kiedy to Bella, Jacob i Edward musieli być w jednym namiocie xD Gdyby tak teraz było w obozowej części z Catią, Colinem i Jacobem to bym ze śmiechu nie wytrzymała, ale spodziewam się, że tak dobrze nie będzie xD Odbierzesz mi jednego albo nawet i obu!! Ja Cię znam kochana i wiem, iż lubisz mi odbierać bohaterów!! xD Tak jak w poprzedniej wersji mi uśmierciłaś Colina i nie było słuchu po Jacobie. Chociaż i do tej pory wierzę, że przeżyliby w tamtej wersji! xD Wrócę jeszcze do Sojusznika. Czyżby był to Dan Cardona lub Oliver? Być może xD W poprzedniej wersji Dan kiedyś spotkał Catię to może tutaj jest to zrobione w taki sposób?? Umieram z ciekawości :O
    Błędy:
    "Teraz nie jesteś dla nim żadnym zagrożeniem" - zamiast "nim" powinno być "nich".
    Postaram się jak najszybciej zaspokoić swoją ciekawość i może uda mi się dzisiaj jeszcze wyrobić i przeczytać ten ostatni rozdział części pierwszej ♥
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, lubię zabierać bohaterów, a Colina i Jacoba to już szczególnie xD Serio była taka scena 'trójkącika' w Zmierzchu? Haha nie wiem, nie oglądałam i nie czytałam. W każdym razie w tym namiocie Catheriny, Jacoba i Colina przydałby się jeszcze Dan. Wtedy była by kompletna masakra xD haha
      Dziękuję za wytknięcie tej literówki i bardzo dziękuję za komentarz! ;*
      No i mam nadzieję, że mnie nie zabijesz, po przeczytaniu następnej części ;D

      Usuń
  34. Ten rozdział to życie! Serio, chyba mój ulubiony do tej pory! Jestem zachwycona, chyba przeczytam go jeszcze raz :D
    Okej, przechodząc do rzeczy, całkiem inaczej rozumiałam zachowanie Colina. Cały czas myślałam, że chodzi o jego uczucia do Catii, uczucia z którymi nie potrafi już walczyć. Może powinnam się domyślić, że on tak długo udawał, że nic do niej nie czuje, że nowa sprawa nad którą pracowali by tego nie zmieniła. Z drugiej strony widział ją w sukni ślubnej, więc rozumiesz mnie, że mogłam zrzucić odpowiedzialność za zachowanie Colina na jego złamane serce, prawda? :D Tymczasem chodziło cały czas o Catię, o jego miłość, ale w całkiem innym wymiarze. Postępowanie Colina jest dla mnie jak najbardziej logiczne.
    Ten rozdział skradło jednak wyznanie Colina! Ja nie wiem jak mam wyrazić w słowach mój zachwyt, ale to było piękne! Jestem usatysfakcjonowana, widać, że on naprawdę ją kocha. I jeszcze ta zapowiedź, że będzie o nią walczyć, jeśli tylko Catia tego chce... ♥♥♥♥♥♥ Rozumiem zachowanie Catii, na pewno czuła się zagubiona, ale mam nadzieję, że wybierze właściwie! Czytaj: wybierze Colina :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, nie wiedziałam, że aż tak się spodoba! Ale mi humor poprawiłaś tym komentarzem, serio. Aż mi się mordka cieszy, hah;D
      Ależ oczywiście, że mogłaś myśleć, że zachowanie Colina wynika z nieszczęśliwej miłości, zbliżającego się ślubu itp. Zresztą ja celowo tak to przedstawiałam, żeby potem wylecieć z taką niespodzianką;D
      Zdradzę, że już w następnym rozdziale dowiemy się, co postanowi Catherina;D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  35. Dobrze, że Collin w końcu powiedział Catii, co czuje <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja się pytam dlaczego jak mówię, że mają się nie całować, to nikt mnie nigdy nie słucha?!xD Nie działa na nich to moje "bleee" i moja zdegustowana mina?xD Catia powinna się wcześniej przemóc i powiedzieć to nie. Tak to Colin ma kolejne wspomnienie, które może dać mu nadzieje, że coś by było. Chyba, że Catia sama nie wie czy naprawdę kocha Jacoba. Tak swoją drogą to już wiem, że Colin umrze, ale czy nie boi się teraz o nią, o to, że jej się coś stanie skoro ich obserwują? Ma jakąś pewność, że i nie podsłuchują? Chyba, że uważa, że jednak nie mają tak dobrego powodu, aby dobrać mu się do tyłka jak Marcowi. Chociaż i tak zginie... tylko w jakim momencie? O tym przekonam się, jak przeczytam kolejny rozdział, a zrobię to niedługo. Powiedziałabym, że Colin nie zjebał tak do końca przyjaźni, ale teraz nie wiem czy mogę ją taką nazwać. Teoretycznie dobry pomysł na to, aby ją od siebie odrzucić, aby ochronić. Z drugiej strony wyczuwalna intryga i gdy jeszcze by go podsłuchiwali, to wiedzieliby, że jest dla niego ważna. Warto może było jednak spróbować ją ochronić, chociaż było niezwykle trudne. Co do Lys, to niby teraz taka miła i tak dalej, ale coś w niej chyba siedzi takiego, że ma nieszczere intencje. Nie lubię jej, nigdy jej nie polubię ;p. A więc to jednak była mowa o Danie. Cały czas zastanawiam się... to nie był Dylan?xD Ten, co zaprzyjaźnił się z Catią potem? Czekam na niego bardziej niż na Dana.

    Pozdrawiam,
    Shana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja zdegustowana mina nie działa, bo całowanie nie jest blee;D
      Nie ma pewności, że ich nie podsłuchują, ale nie można myśleć ciągle o wszystkim.
      Nie mów, że nie polubisz Lys, bo nigdy nic nie wiadomo;D
      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  37. Przeczytałem i tym razem musisz mi wybaczyć, że będzie wyjątkowo krótko, bo jedyne na co mnie stać, to na to by ci przekazać, że nie wiem czy mam ich ganić czy im poklaskiwać. Z jednej strony uczucie, ale z drugiej przyzwoitość i jest jeszcze Lys która chyba coś jednak poczuła do Colina i jest Jacob i szkoda mi tych dwojga, że są jedynie "tą drugą opcją".
    Czemu Cati nie była z Colinem szczera i nie powiedziała o Sojuszniku?
    Podoba mi się jak to wszystko ładnie łączysz i splatasz w zgrabną całość ;-)
    Pozdrawiam i lecę do ostatniego (obecnie ostatniego, bo oczywiście liczę na kolejne części tego opowiadania).
    A co do komentarza powyżej, to też uważam, że całowanie nie jest "ble" a dla tych co tak uważają, jest krótki rymowany wierszyk "Całowanie to nie grzech, całowanie to nie rozpusta, Bóg każe się całować, bo to on stworzył usta ;-)".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha przekażę Shanie ten wierszyk! :D Ale chyba nie posłucha :<

      Nie nazwałabym Jacoba drugą opcją. Lys może tak, ale Jacoba nie bardzo. Aczkolwiek masz prawo uważać inaczej;)

      Będą kolejne części, będą. Tylko muszę je dobrze przemyśleć ;)

      Dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
    2. Hehe nie przekazałaś ;p. Oj ja tu tak sobie żartuję tylko :). No, ale prawda, że jeszcze nie posłucham :P

      Usuń
  38. Uff.
    Naprawdę cieszę się, że do niczego nie doszło. Catia naprawdę jest twarda i wierna jak nawet pisałaś w jakimś poprzednim rozdziale.
    Pięknie zbudowana scena, rosnące napięcie.
    Lys u mnie zapunktowała. To bardzo rozsądna babka, bez jakiejś chorej zazdrości, bez komplikowania sytuacji, by zatrzymać Colina dla siebie. Dobry materiał na przyjaciółkę albo przynajmniej dobrą kumpelę.
    Fajnie, że wreszcie Colin zdobył się na szczerość, powiedział jej wszystko wszyściuteńko. Teraz tylko kwestia, co zadecyduje Catia, jak pogodzi znajomość z oboma mężczyznami skoro już wie, że każdy ją kocha, każdy będzie walczył. Żal mi Jacoba, bo to naprawdę porządny facet, znosi wszystkie wady Catii, jest dla niej oparciem, pomógł jej odzyskać wiarę w mężczyzn po akcji z Colinem. A tu teraz taki zwrot... Trudny dylemat. Przy każdej decyzji ktoś ucierpi, nie ma kompromisu.
    Teraz lepiej zrozumiałam pobudki Colina kiedy odciął się od Catii. Nie przypuszczałam, że wpadł aż w takie bagno, że jest aż w takim niebezpieczeństwie. Nic dziwnego, że dziwnie się zachowywał.
    Powinni zrezygnować z tej sprawy, kiedy była jeszcze taka szansa :/ Ech, ambitni się znaleźli...
    Z każdym rozdziałem jest coraz gorzej, coraz trudniej. Znaczy chodzi mi oczywiście wyłącznie o bieg wydarzeń, bo Twój styl pisania, budowanie napięcia, łączenie faktów jest świetny! Sam fakt, że udało Ci się skonstruować tak złożoną, skomplikowaną fabułę o tylu wątkach, zależnościach jest niesamowite i godne pozazdroszczenia.
    Naprawdę szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt wiele na świecie kłamstwa, obłudy i zdrad. Moja bohaterka będzie wierna, bo do innej nie miałabym szacunku;)
      A no masz rację, tu nie ma kompromisu...

      Ogromnie się cieszę, że masz takie zdanie o moim 'dziele' ;D To dla mnie wielka motywacja - widzieć, że moje starania nie idą na marne!
      Dziękuję ;*

      Usuń
  39. W końcu udało mi się tutaj przybyć. Najmocniej przepraszam, że przychodzę z tak ogromną obsuwą. Właśnie jestem po konferencji, a na ten moment nie czuję się na siłach, żeby zabrać się za powtarzanie całych pięciu lat ze studiów do obrony, więc tak sobie pomyślałam, że w końcu nadrobię blogowe zaległości.

    W sumie to przyznam się, że mam problem z napisaniem pod ten rozdział komentarza, bo raz, że czytałam ten rozdział dawno (zawsze czytam Twoje teksty tuż po publikacji) a dwa, to wiem co wydarzyło się w następnym rozdziale. Ogólnie to jestem zła na to, że po raz kolejny uśmierciłaś Colina i dlatego tyle zwlekłam z komentarzami. Co oczywiście nie znaczy, że nie chciałabym poznać dalszego ciągu opowiadania :) Co to, to nie… Tylko bardzo lubiłam tego bohatera…

    Gdybym nie wiedziała co będzie dalej to z pewnością napisałabym, że Catia zrobiła dobrze, że postanowiła się zdystansować do Colina i jego wyznania. Nie chciała zdradzić swojego narzeczonego i takie zachowanie się jej bardzo chwali… Ale kurczę… Colin zginął… I tak sobie myślę, że kobieta może jeszcze żałować tego, że nie dała mu kolejnej szansy. Bo przecież Colin bardzo dużo dla niej znaczył, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wcale nie gniewam za obsuwy, też je miewam, poza tym nie ważne kiedy - ważne, że jesteś ;*

      Wiem, że lubiłaś Colina i szczerze powiedziawszy obawiałam się Twojej reakcji. Ale nie było aż tak źle, jak myślałam. Serio, spodziewałam się niecenzuralnych słów;D

      Prawda, prawda. Dużo znaczył. Tylko czy aż tak dużo, żeby związać się z nim na całe życie?

      Dziękuję za komentarz! ;**

      Usuń
  40. Witam! Po dłuższym czasie w końcu jestem z komentarzem i postaram się jak najszybciej wszystko ponarabiać, by nie mieć już zaległości, kiedy będziesz publikować drugą część. ;)
    Catia jak zawsze wyłożyła kawę na ławę. I dobrze zrobiła. Colin powinien wiedzieć, że okłamywanie jej na dłuższą metę nie ma sensu, bo ona zbyt dobrze go zna. No i doszła sama do prawdy. Colin powinien się cieszyć, że chociaż przyszła się z nim pożegnać przed wyjazdem. Zawsze mogła postąpić inaczej – obrazić się na niego, bo ją okłamał i tak po prostu wyjechać. Ale to nie pasowałoby do Catheriny. Za to kupienie trzeciego biletu pasuje do niej jak ulał. To miłe, że pomyślała o przyjacielu.
    Nową Lys lubię o wiele bardziej niż tą z poprzedniej wersji. Faktycznie ma więcej pozytywnych cech. Przede wszystkim jest wyrozumiała. Nie ocenia Colina, po prostu go wspiera. I pomaga mu robić to, co powinien, kiedy on sam nie wie, co powinien zrobić, a czego nie. Dobra z niej przyjaciółka. ;D
    Szczera rozmowa, wyznanie wszystkich swoich małych grzeszków i przewinień. To na pewno dobry pomysł. Jeśli Catia naprawdę ma zamiar wyjechać, to lepiej, by sobie wszystko wyjaśnili. Ale rozmowa o uczuciach? Z jednej strony ona na pewno pomoże Colinowi, który już za długo dusił to wszystko w sobie. Z Catheriną jest większy problem. Jeśli podda się temu, co nadal czuje do Colina, straci Jacoba. Jest między młotem i kowadłem. Mam tylko nadzieję, że podejmie decyzję najlepszą dla siebie.
    Całuję! ;*
    I lecę dalej. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no to fakt, że odejście bez słowa nie pasowałoby do Catheriny. Cieszę się, że można już to wyczuć.

      Oj Lys jeszcze nie raz pokaże pazurki:D Będzie mniej wkurzająca niż w poprzedniej wersji, ale z pewnością czasem zajdzie za skórę;D

      Dziękuję za komentarz! ;**

      Usuń
  41. Jest mi smutno, bo czuję, że zaraz Colina uśmiercisz ;-( Poryczę się przez ciebie, choć nie popieram tego co czynił. Choć być może gdy wiązał się z Catherine za pierwszym razem, to nie umiał jeszcze jej docenić, może był za mało dojrzały, za mało pewny, nie taki dorosły i nie odbierał tego tak na serio, choć to już było na serio, bo serce nie sługa, a rozum i penis zawsze swoje.
    Cat to mądra babka i ciężko mi z tym, że ciągle mam do niej taki dystans, ale może to się zmieni, gdy będę czytała tę części obozowe i ona tak trochę tam "znormalnieje".
    Dziwi mnie natomiast ten trzeci bilet i to zakupiony bez uzgodnienia z Jacobem, to trochę wygląda tak, jakby jej się monogamia marzyła i najchętniej to by ich obu miała przy sobie. Gdyby mój mąż, na jakąś naszą podróż, zabierał swoją byłą, z którą jeszcze na dodatek pracuje i niemal się codziennie z nią widzi, to bym mu chyba oczy wydrapała i potem takiego ślepego jej zostawiła, i niech sobie tworzą swój haremik, ale beze mnie. Chyba Cat lepiej by postąpiła, gdyby wysłała Colina i jego nową partnerkę w zupełnie inne miejsce, niż ona i Jacob się wybierają. Byłoby to bardziej... po prostu bardziej z klasą.
    Obawiam się też, że nieważne gdzie by się nie ukryli to Dragoni (dobrze pamiętam nazwę?) wszędzie by ich znaleźli, bo chyba w planie mają opanować cały świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja mam wątpliwości, czy w części obozowej zdołasz polubić Catherinę;D Ale kto wie, może?

      Naprawdę myślisz, że w sytuacji zagrożenia życia jakieś "zachowania z klasą" i tego typu rzeczy mają w ogóle jakiekolwiek znaczenie? Poza tym Catherina to nie instytucja charytatywna, żeby fundować i Colinowi i jego partnerce jakieś wyjazdy. Chciała kupić dla niego bilet, żeby przekonać go do wyjazdu. Żeby nikt go nie zaatakował. A życie przyjaciela jest chyba ważniejsze niż kręcenie nosem swojego partnera.
      Poza tym, to że kupiła bilet, nie oznacza, że musieliby się zatrzymać w jednym hotelu, albo nawet pokoju.

      Dobrze pamiętasz nazwę, ale jeszcze nie wiem czy tu też będą Dragonami;)

      Dziękuję za komentarz ;*

      Usuń
  42. Tam tam ta dam! Jestem i ja, choć już dawno powinnaś mnie wykląć za takie spóźnienie. Po prostu i tak miałam już u ciebie zaległości, wiec chciałam się do tego tak przyłożyć. Ale cieszysz się, że jestem, prawda?
    Ale od początku!
    No, tak dobrze myślałam, że to Catia wbiła Colinowi na chatę! I szczerze mówiąc to się cieszę, że to była ona, a nie czarni. I naprawdę nie łączyłam tego wszystkiego tak, ale jak tak się nad tym zastanowiłam, to rzeczywiście cała ta historia brzmi prawdopodobnie. I nie dziwię się Colinowi, że chciał chronić Catię. Jeśli czarni wiedzą, że Colin znał Marca i podejrzewają, że może coś wiedzieć (a właśnie sądząc po tego ostrzeżenia w postaci powieszonego Alberta to wiedzieli) to pewnie nie odpuszczą i postarają się go jak najszybciej zlikwidować. I Catię wraz z nim. Więc chłopak jest teraz w nie lada opałach.
    A Catia… miałam nadzieję, że tak tego nie zostawi i zawalczy o tę ich przyjaźń. Choć myślałam, że on ją zostawił z zazdrości i dlatego, że nie mógł już dłużej patrzeć na jej związek z Jacobem, z resztą pisałam już chyba o tym pod poprzednim rozdziałem. Ale naprawdę podoba mi się, że go nie olała. I teraz widać, jak ona bardzo dobrze go zna. Sama przyznała, że on by nie zostawił jej z tak błahego powodu jakim było pojawienie się innej kobiety. Czasami wydaje mi się nawet, że ona zna go lepiej niż Jacoba. I to mnie właśnie niepokoi (tym bardziej po końcówce, ale nią się zaraz pozachwycam :D )
    Bo muszę jeszcze wspomnieć o Alysson. Zrobiłaś z niej równą babkę. I musisz mi wybaczyć, ale ja co jakiś czas będę wracała do tamtej wersji, chociażby żeby tak jak teraz pochwalić cię za kreowanie postaci, bo wcześniej było dużo słabiej. Wcześniej była taka jednostronna, nastawiona wrogo do każdego, kto chciał jej stanąć na drodze do Dana. A teraz zrobiłaś z niej taką naprawdę seksowną, niezależną kobietę, co to potrafi się określić i nie marzy o niebieskich migdałach. To, jak zachowała się w stosunku do Colina, kiedy Catia wyszła, jak kazała mu za nią iść… to mi się bardzo podobało. Chyba wydaje mi się, że ją polubię (tak, wiem, cała ja xD )
    A co do końcówki, to jestem nią oczarowana! Bo ogólnie to czytałam rozdział wczoraj w nocy i jak to przeczytałam, to potem przez pół godziny nie mogłam zasnąć, a musiałam, bo potem miałam rano wstać xD także mnie ostrzeż następnym razem, to przynajmniej sobie jakichś ziółek czy czegoś zaparzę xD
    Ale do rzeczy!
    Colin wyznał Catii co czuje (w końcu!) a ta biedaczka teraz nie wie, co ma począć. Ale to było takie romantyczne, wyobraziłam sobie tego Colina, z miną zbitego psa, bo on nie chciał, bo on żałuje, jak ten szczeniak, co podarł ulubione buty właściciela (mój tak zrobił) ale teraz obiecuje poprawę i chce, żeby go pomiziać trochę. I ten Colin też widać, że żałuje, że teraz by się tak nie zachował. I ja mu wierzę, cholera jasna. I albo jestem tak naiwna i poleciałam na ładne oczka i smutną buźkę, albo on rzeczywiście mówi szczerze. I jeśli tak jestem to Catia powinna się porządnie zastanowić nad tym, czy aby na pewno z Jacobem zostać. Tym bardziej, że ja nadal jestem święcie przekonana, że oni z Colinem nadają się dla siebie lepiej niż z Jacobem. Sama nie wiem. Na szcz Eście to nie ja mam tu decydować xD Może po prostu wprowadzimy do opowiadania mnie, Colin się zakocha, i będzie po kłopocie? Weźmiemy podwójny ślub xD A mój chłopak (ten prawdziwy, nie urojony) nie musi o niczym wiedzieć xD
    Dobra, ogarniam się. I przepraszam, że tak krótko, ale chcę dzisiaj jeszcze jeden nadrobić u Ciebie, a poza tym mam jeszcze sporo zaległości na innych blogach które chciałabym nadrobić, zanim dodam coś u siebie.
    To do następnego lecę, ściskam :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się cieszę <3
      W sumie Czarni raczej nie pukaliby do drzwi Colina. Bardziej by chyba pasowało wyważenie :D

      Nie gniewam się o porównania do poprzedniej wersji, bo ja też to porównuję. Dzięki temu wiem, co poprawić i na co zwrócić uwage. Alysson nie będzie święta, będzie miała takie dziwne zachowania jak w poprzedniej wersji, ale nie będzie postacią jednostronną. I to zrobi różnicę. A przynajmniej mam taką nadzieję :D

      Poważnie nie mogłaś spać przez emocje po tym rozdziale? Haha Ty wiesz jak zwiększyć mi samoocenę;D Ale dobra, będe uprzedzać! Jeszcze się bezsenności przeze mnie nabawisz;D


      Hah przekonałaś mnie, wprowadzę do opowiadania Eveline, która będzie nową miłością Colina. Taką na zawsze :D Co Ty na to? :D Ale nie ma nic za darmo, w zamian za to pomagasz mi przy Waszych dialogach;D

      Też Cię ściskam i baaardzo dziękuję za komentarz i odwiedziny! ;*

      Usuń
  43. Myślałam, że on to jakoś lepiej wyjaśni, ale widać nie musiał, bo ona po oczach poznała, o co mu chodzi. Już pisałam, że tak po cichu to kibicuję Colinowi i Cat (a nawet jak nie zrobiłam tego bezpośrednio, to chyba można to wyczuć, nie? XD). Nie wierzę w związek z Jacobem, no i ogólnie lubię jak komuś uczuciowo się układa, kiedy wszystko inne się wali.

    Co nie oznacza, że nie rozumiem zachowania Cat. Ma zaplanowane życie, wszystko pięknie i na tip top, a tu nagle cały ten szajs w pracy i jeszcze dowala jej Colin. Ciężko jednocześnie namieszać tu i tu. Kiedy mamy chaos na zewnątrz, to w domu chcemy mieć spokój. Poza tym ona Colinowi, jako partnerowi hm... romantycznemu, nie do końca może ufać. Wiadomo, że specjalnie nie będzie chciał jej skrzywdzić, ale cholera wie, co mu do głowy wpadnie ze strachu przed zobowiązaniami albo, co gorsza, dla jej dobra.

    Mimo to dobrze, że wreszcie powiedział jej o swoich uczuciach. Dał jej szansę na podjęcie decyzji, a nie poddawanie się jego decyzjom. Chociaż z drugiej strony - jak wybierze jego to ma przerąbane. Bo on siedzi w szambie bardziej niż ona.
    Jeszcze inna sprawa, że przy nim MIMO WSZYSTKO pewnie czułaby się bezpieczniej, bo Jacob w ogóle nie kuma sytuacji.

    No ale tak teraz się zastanawiam, czy ta Lys nie jest w to wszystko wmieszana. Może nie powiesiła tego kolesia i nie zostawiła gdzieś wiadomości, ale musi być jakieś powiązanie prologu i tego tutaj. Chyba że to tylko obok. Abo ta akcja jest wprowadzeniem do czegoś jeszcze innego, też tak może być.

    No ale zobaczę w przyszłości ; )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdążyłam już wyczuć, że nie jesteś za Jacobem, tylko Colinem. Raczej się temu nie dziwię. I to prawda, że przy Colinie Catherina czułaby się bezpieczniej. W końcu to glina. Ale serce nie sługa xD

      Bardzo dziękuję za komentarz ;*

      Usuń
  44. Dan.
    No to wiele wyjaśnia! Ale swoje rozmyślania dziś zachowam dla siebie :D
    wow, szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji. Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy. Niby Colin stracił swoją szansę, ale czy Cat faktycznie jest szczęśliwa? Jak to będzie dalej, kiedy ich życie będzie w rozjazdach? Długo tak wytrzymają?

    Rozdział świetny, wzbudził we mnie wiele emocji i tyle tego wszystkiego, że mam mętlik w głowie i szczerze mówiąc, po raz pierwszy nie mam pojęcia co napisać.
    Zabrakło mi słów, kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zabrakło słów, żeby wyrazić swoją radość na to, że Tobie słów zabrakło:D
      Ogromnie się cieszę, że rozdział wzbudził w Tobie emocje i bardzo dziękuję za komentarz! ;*

      Usuń
  45. Jakoś tak krótko się wydawało...
    Cieszę się, że Colin i Catia się pogodzili i mam nadzieję, że będą się jakoś dogadywać. Ale wolałabym, żeby Cat wybrała Jacoba. Lepiej do siebie pasują, no i bardziej go lubię :D

    Pozdrawiam,
    ellain.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale mnie trzymałaś w napięciu... Fantastycznie mi się to czytało! Prawie weszłam w monitor i zapomniałam o piciu kawy, która zdążyła mi całkowicie wystygnąć ;P Jednak tak jak Colin, czuję rozczarowanie, chciałam, żeby inaczej się to skończyło. Nie wiem czy czytałaś kiedyś Zołzy? Tam jest taki fragment, gdzie autorka opisuje kokietowanie mężczyzny. Nie zacytuję tego dokładnie, ale napiszę w przybliżeniu o co chodzi xd
    Było takie porównanie: Jeżeli kobieta praktycznie półnago obściskuje się z mężczyzną pozwalając mu na wiele, a potem nagle go hamuje i mówi "nie, nie jestem gotowa, za wcześnie na takie rzeczy" itp. to tak jakby pokazywać psu kość przez pół godziny, a następnie rzucić mu seler.
    Dokładnie to zrobiłaś swoim czytelnikom! Rozpaliłaś wyobraźnię (nasza pokazywana kość), po czym ostudziłaś zapał zaprzestając takiej akcji! (nasz rzucony seler).
    Ale to jak najbardziej na plus! Jestem niezadowolona, owszem, ale potrafisz zaskoczyć ;) Co więcej, potrafisz wywołać u czytelnika konkretne reakcje, a nie zawsze mają być one pozytywne. My właśnie mamy odczuwać ich radość, ich smutki, ich rozczarowania...
    Jesteś genialna i kocham jak piszesz! Mogę się od Ciebie wiele nauczyć ;*

    Legna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, ale mi jest miło jak czytam Twoje komentarze <3 Szalenie się cieszę, że tak Ci się podoba! Obym tylko nic nie zepsuła :D
      Rzeczywiście można powiedzieć, że rzuciłam taki seler. Haha, jak to brzmi w ogóle;D Ale porównanie jak najbardziej trafne. Aż by się pewnie chciało innego zakończenia, ale to by nie było w stylu Catheriny. Coś mi się wydaje, że jeszcze nie raz dam takiego selera przy jej udziale ;D
      Bardzo dziękuję za komentarz! ;*

      Witaj w grupie pijących zimne kawy. Mnie też zazwyczaj wystyga, tylko że ja o niej po prostu zapominam :D

      Usuń

Nie toleruję spamu pod rozdziałami! Bez względu na to czy jesteś autorką opowiadania, ocenialni, szabloniarni... ze spamem idź do spamu!